RSS

Tom Boonen „Diabłem Północy” po raz trzeci

12 Kwi

“Piekło północy”, jak często nazywany jest kolarski klasyk Paryż-Roubaix to 53 kilometry tortur na „kocich łbach”, a do tego jeszcze ponad 200 kilometrów po zwykłych asfaltowych drogach. Niewątpliwie klasyk dla najodważniejszych kolarzy. Po raz trzeci zwycięzcą tego 1-dniowego wyścigu został Belg Tom Boonen z belgijskiej grupy Quick-Step.

Chociaż wyścig nosi nazwę Paris-Roubaix, to start wyścigu miał miejsce w mieście Compiègne (60 kilometrów na północ od stolicy Francji). Charakterystyczną cechą każdej edycji „Piekła Północy” jest męcząca jazda po bruku. W tym roku kolarze mieli do przejechania 53 kilometry po najbardziej nieprzyjemnej nawierzchni, z jaką muszą zmierzyć się kolarze w całym sezonie.
Po dwóch sezonach na trasie ponownie znalazł się odcinek „Bersée”. Jak co roku, większość fragmentów „terenowej” trasy poddana została renowacji. Łącznie na 259 kilometrach było do przejechania 27 odcinków brukowanych.
Jest godzina 10:50. Z Compiègne rusza grupa 189 kolarzy. W tej grupie jest dwóch Polaków: Marcin Sapa z włoskiej grupy Lampre – NGC (numer 27) oraz Maciej Bodnar z włosko-polskiej grupy Liquigas (numer 82). Ponadto na starcie tego wyścigu stanęli m.in. Szwajcar Fabian Cancellara (Team Saxo Bank), Belg Stijn Devolder (Quick-Step), Amerykanin George Hincapie (Team Columbia – HighRoad) czy Holender Servais Knaven (Team Milram).
Na początku wyścigu od głównej grupy odskoczyła 11-stka kolarzy: Maarten Wynants (Quick-Step), Kasper Klostergaard (Team Saxo Bank), Angelo Furlan (Lampre – NGC), Steven Cozza (Garmin – Slipstream), Gregory Henderson (Team Columbia – HighRoad), Yoann Offredo i Wesley Sulzberger (Française Des Jeux), Joost Posthuma (Rabobank), Servais Knaven (Team Milram), Steve Chainel (BBox Bouygues Telecom) i Andreas Klier (Cervélo TestTeam).
Jak to bywa w wyścigu do Roubaix nie obyło się bez kraks. W pierwszej ucierpiał Martin Elmiger (AG2R La Mondiale). A potem bliski kontakt z brukiem nawiązywali Sébastien Hinault (AG2R La Mondiale), Pedro Horrillo (Rabobank) i Martijn Maaskant (Garmin – Slipstream).
Po tych kraksach i przejeździe przez znany fragment, jakim jest przejazd przez Lasek Arenberg, przewodząca grupa miała 3 minuty przewagi nad silną grupą pościgową, w której jechał Boonen i m.in. Maciej Bodnar, który przez pewien czas ciągnął za sobą całą grupę.
70 kilometrów przed metą wszyscy kolarze z „ucieczki” i „pościgowej” jechali już w jednej grupie.
Na 46 kilometrów przed metą z czołówki wystrzelił Tom Boonen. Za nim zabrał się Pozzato, Flecha, Thor Hushovd (Cervelo TestTeam), Leif Hoste i Johan Van Summeren (obaj Silence-Lotto).
Odcinek 29 kilometrów przed metą długo będzie chyba Boonen pamiętał. Upadł, a na dodatek popsuł mu się rower i musiał go zmienić. Na szczęście dla Belga udało mu się dogonić grupę, która zgodnie poczekała na niego. W kolejnej kraksie ucierpiała dwójka Hoste-Flecha i grupka prowadząca podzieliła się: na czele został duet Hushovd-Boonen. Jednak Norwego z Cervelo też musiał uznać wyższość bruku pod Roubaix, gdyż się przewrócił.
W tym momencie było wiadomo, że Boonen nie odda już wygranej. I tak się stało. Belg na welodrom Roubaix wjechał z dużą przewagą i po raz trzeci w karierze pokonał „Piekło Północy”.
Drugi był Pozzato jeżdżący dla rosyjskiej grupy Katiusza, a trzeci Hushovd.
Sapa dojechał ostatecznie na 89 miejscu ze stratą 17 minut i 36 sekund. Bodnar był 101 i stracił 19 minut i 51 sekund do Boonena.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 kwietnia 2009 w Kolarstwo

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: