RSS

Od lotniska na Bemowie ręce przecz

28 List

Od paru lat jak mantra wraca w mediach, głównie stołecznych, problem lotniska na Bemowie. A dokładnie o tym, czy należy je zamknąć, czy nie. Ja uważam, że w żadnym wypadku nie należy tego lotniska zamykać i wszystkie argumenty, przedstawiane przez przeciwników lotniska mogą sobie oni tak na prawdę w …. wsadzić.
Na wstępie parę słów informacyjnych o obiekcie. Lotnisko, które jest powodem zamieszania, to Lotnisko Babice oznaczane w spisie ICAO jako EPBC, a znane też pod błędnymi nazwami Lotniska Bemowo lub Lotniska Boernerowo. Mieści się ono na styku dwóch warszawskich dzielnic – Bemowa i Bielan.

Ostatnio głośno się zrobiło o konieczności zamknięcia lotniska z powodu wypadku Puchacza (ultralekki szybowiec szkoleniowy), który spadł na ogródki działkowe oraz z powodu nieoczekiwanego rozbicia się „Ratownika 12” (więcej o wypadku Agusty parę wpisów niżej). I nagle podniosły się głosy stetryczałych mieszkańców Chomiczówki, Bielan, Piasków, Wawrzyszewa i Żoliborza, że koniecznie trzeba zamknąć lotnisko, albo ograniczyć loty szkoleniowe. Nie pamiętam ile dokładnie było przypadków, gdy samoloty stacjonujące na Babicach rozbiły się w Warszawie, ale za pewne było ich mniej niż wypadków samochodowych w Warszawie. Podobnie ma się sprawa z ilością osób, które w tych wypadkach zginęły.
A szansa, że jakiś samolot uderzy w blok zawsze istnieje. Z tym, że jest ona taka sama w momencie istnienia lotniska na Bemowie jak i bez tego lotniska. Tylko że, jeżeli nie byłoby lotniska Babcie to 95% z tego co by mogło uderzyć to samoloty podchodzące do lądowania na Okęciu, a te samolociki są ciut większe. No i jasne jest, że jeżeli taki B737 by uderzył, to by była powtórka z Kabat lub z 11 września, a tego mimo wszystko nie chcielibyśmy mieć jeszcze raz.

Ale mimo to ludzie muszą się tego czepiać, że za dużo tego lata.

To jest normalne, że dużo lata, bo w końcu już przed II wojną latało tutaj tego trochę. I od lat 50. co bardziej kumaci wiedzieli, że na Babicach jest lotnisko. A pomimo tego, od lat 60. w pobliżu lotniska zaczęły się pojawiać pierwsze bloki. I w tym momencie zaczęto nagminnie łamać wszelkie normy – zarówno te prawne jaki i zdroworozsądkowe. No bo kto normalny buduje 10-15 piętrowce w okolicach lotniska. Oczywiście budowano w ramach kolejnego czynu społecznego dla dumnie żyjącego ustroju rodem z Wielkiego Czerwonego Brata i dumnie rozbudowującej się stolicy (tfu z taką stolicą w takim ustroju). Jeżeli gdzieś trzeba było budować, to można było budować po drugiej stronie Wisły – tam lotnisk nie było i by to nikomu nie przeszkadzało. No ale trudno, stoją już tam gdzie stoją – wyburzać na razie nie będziemy, chociaż może byłoby lepiej, skoro ostatnio głośno o chęci pozbycia się Pałacu Kultury i Nauki to może warto by i paru innych absurdów PRLu się pozbyć, tak żeby wszystkim było lepiej.

Więc narzekający na to, że za dużo się odbywa lotów nad ich domami są sami sobie winni. Winni, bo zapewne większość obecnych mieszkańców tych obszarów doskonale wiedzieli, że mają za sąsiada aktywne lotnisko. Jak im się nie podobają loty to w Polsce jest kilkanaście tysięcy kilometrów wolnej przestrzeni, gdzie mogą sobie zamieszkać i nikomu nie przeszkadzać, a i im nic nie będzie przeszkadzało.

Następna grupa podnosi lament, że za głośno.

Ten argument mnie rozbraja. Na bemowskim lotnisku jest ZA GŁOŚNO??? Kto tak mówi??? Ludzie, którzy chyba mają problemy ze słuchem. Głośno to tu było parę dekad wstecz, a nie teraz, kiedy najgłośniejsze są chyba „Antki„, które na Bemowie często pojawiają się tylko w okresie letnim, zaś poza nim są tu sporadycznie. Że niby głośne są helikoptery. No to niech piszą skargę do KGB… przepraszam, do TVN 24, bo to ich „Błękitny” robi najwięcej hałasu i lata najbliżej (najniżej) terenów zamieszkanych.

Zamknięcie lotniska będzie się równało przede wszystkim znacznemu zanieczyszczeniu powietrza w centrum Warszawy. Bo przez Bemowo biegnie coś w rodzaju kanału wentylacyjnego (nie pamiętam jak to się dokładnie nazywa). Poza tym trzeba będzie gdzieś przenieść wszystkie podmioty stacjonujące na lotnisku.

Ale na razie lotniska nie zamkną ani zadufani w sobie mieszkańcy Bielan czy Żoliborza, którzy tak usilnie protestują przeciw lotnisku, które tak na prawdę nic im nie zrobiło, ale co do zasady – sąsiad się podpisał pod protestem, to co ja mam być gorszy i też podpiszę. Narodzie stołeczny – opamiętaj się, jak chcesz Warszawę swoją mieć zieloną i żywą, a nie szarą i martwą.

Do tematu jeszcze powrócę. Niedługo.

Advertisements
 
Możliwość komentowania Od lotniska na Bemowie ręce przecz została wyłączona

Opublikował/a w dniu 28 listopada 2009 w Warszawa

 

Tagi: , , , , , ,

Możliwość komentowania jest wyłączona.

 
%d blogerów lubi to: