RSS

Szkolenie WRS i inne takie…

17 Gru

Z racji tego, że siedzę w domu i leczę anginę (tudzież inne podobne coś, co się mi przypałętało i siedzi w okolicach gardła), postanowiłem wylać swoje ostatnie przemyślenia na kartki bloga.
Ostatni czas obfitował w wiele ciekawych wydarzeń i jest o czym – chociaż w paru słowach – napisać.

Generalnie najważniejsze dla mnie było szkolenie członków Wydziałowych Rad Samorządu Studentów Politechniki Warszawskiej, które odbyło się w dniach 11-13 grudnia w Waplewie. Działo się, oj, działo…

Integracja rozpoczęła się już w autokarze w trasie do Waplewa. Na początku zaintonowany został hymn Politechniki Warszawskiej, który mniej więcej brzmi tak:

Seks, muzyka – Politechnika!
Piwo, wóda – Polibuda!

Uniwerek dla portierek.
Uniwerek dla portierek.

Nic nie ogranicza, jak akademia rolnicza,
Nic nie ogrannnnnnnnnnicza, jak akademia rolnicza.

Nie ma anemika nad gościa z ekonomika,
Nie ma anemiiiiiiiiiiiiiiika nad gościa z ekonomika.

Socjologia to chu*e bo z nimi nic się nie rymuje,
Socjologia to chuuuuuuuuuuuuuuu*e bo z nimi nic się nie rymuje.

Ta szkoła jest chu*owa – ta Szkoła Główna Handlowa,
Ta szkoła jest chu*oooooooooooooooooowa – ta Szkoła Główna Handlowa.

Dziewczyny na WAcie mają włosy na klacie
Dziewczyny na WAAAAAAAAAAAAAAcie mają włosy na klacie.

Studenci z Wyszyńskiego słuchają Arki Noego,
Studenci z Wyszyńskieeeeeeego słuchają Arki Noego.

Chłopaki na WUMie zapominają o gumie,
Chłopaki na WUUUUUUUMie zapominają o gumie.

Dziewczyny z AWueFu robią l**a na bezdechu,
Dziewczyny z AWueeeeeeeeeeeeeeFu robią l**a na bezdechu

Napisałem „mniej więcej”, bo jeszcze przed wyjazdem za rogatki Warszawy (z placu pod Politechniką do granic m.st. jechaliśmy prawie dwie godziny) hymn został rozbudowany o około 20 kolejnych zwrotek, których niestety nie da się na razie odtworzyć.

Później zabrzmiały jeszcze inne politechniczne pieśni, czyli:

Chodźcie, chodźcie bo was tutaj potrzeba, potrzeba!
By nie poszedł Uniwerek do nieba, do nieba.

oraz

Politechnika dziś imprezuje
Dziś tańczy, dziś śpiewa, dziś wódkę polewa
I niczym się nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee przejmuje
Ajajajaj bo życie to nie jest bajka
Do życia potrzeba gorzały i chleba
A my mamy pooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo dwa jajka

Uzupełnieniem tych utworów były pieśni ogólnie znane i lubiane przez brać studencką i brać biesiadną.

Pierwszy postój, spowodowany „problemami hydraulicznymi” nasz autokar (bo zapomniałem wspomnieć, że jechały 3) miał na stacji w okolicach Załusk.
Przebieg postoju najlepiej i najdokładniej oddaje znany chyba filmik (może poza ostatnią kwestią, bo autokar odjechał ostatecznie w tym samym składzie, co przyjechał):

Samo szkolenie miało przebieg mniej więcej taki: posiłek -> integracja przy kieliszku -> impreza z muzyką -> impreza w domku -> kalambury / Prawo Dżungli -> powrót do pokoju / domku własnego -> drzemka (bo godziny leżenia w łóżku to snem nie nazwę) -> pobudka (czyli wymiana studentów na łóżku) -> posiłek -> szkolenie -> posiłek… i zaczynamy od początku.

Jako, że nie był to mój pierwszy pobyt w WDW Waplewo (WDW Warmia), to pamiętałem położenie poszczególnych obiektów strategicznych, dzięki czemu stanowiłem swoistą jednostkę szybkiego wsparcia i ochrony przed zgubieniem się (która okazała się być nader przydatna).

Trzeciego dnia ekipa samorządowców z mojego wydziału i wydziału zaprzyjaźnionego wyglądała bardziej jak pierwsze spotkanie grupy AA, niż studentów najlepszej technicznej uczelni w kraju, ale co zrobić… Trzeba się było integrować. Niemniej było fajnie.

Powrót był już znacznie uboższy w śpiewy i zabawy. Większość wykorzystała ten czas na regenerację sił. Mi się to niezbyt udało, bo nie potrafię spać na fotelu w autokarze. Ale przynajmniej miałem najlepsze towarzystwo na fotelu na lewo od mojego 😉
Ekipa rozbudziła się trochę po pierwszym i jedynym postoju zaplanowanym w drodze powrotnej, wynikiem czego było ułożenie hymnu wewnętrznego Politechniki oraz skonstruowanie papierowego samolotu, który miał dolecieć do naszych kolegów z Wydziału MEiL (czyli popularnych „lotników”). Rzecz w tym, że lotnicy siedzieli… w innym autokarze. Samolot nie doleciał. Trudno.

Dojechaliśmy do Warszawy w całości i właściwie wszyscy wyszli na dwóch nogach z autokaru. Niestety nie udało się opróżnić wszystkich Kegów, które pojechały do Waplewa i trzeba je było na powrót zainstalować w miejscu, z którego zostały dwa dni wcześniej zabrane.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 grudnia 2009 w Politechnika

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: