RSS

Pogrzeb czy widowisko sportowe.

18 Kwi

Budapeszt, 17.04.2010, uroczystości żałobne
Nie chciałem pisać o niczym, co dotyczyłoby wydarzeń, które miały miejsce w Polsce od tragicznej katastrofy Tu-154M pod Smoleńskiem. Dlatego też nie zmieniłem nagłówka strony i pozostała ona kolorowa. Wolałem przeżyć to po swojemu. Tym bardziej, że informacja o śmierci Pana Prezydenta i (wówczas jeszcze informowano o 133) innych ofiarach tragicznego lotu 101 zastała mnie w Budapeszcie, podczas wycieczki z NZS PW. Tylko wiadomości od rodzin pozwalały nam dowiedzieć się o największej w Polsce tragedii ostatnich dekad.
Nie ukrywam, że to co się stało zaczęło do mnie docierać dopiero 11 kwietnia późnym wieczorem, gdy wracając z wyjazdu na Węgry, przekroczyliśmy polską granicę. Pierwsza stacja benzynowa, pierwszy telewizor z polskim językiem… Wiele osób miało wówczas w oczach łzy.
Ale ja nie o tym.
Nie należałem ani do ogromnych zwolenników poczynań Pana Prezydenta, ani do zajadłych jego przeciwników. Owszem, wiele razy w duchu wytykałem mu błędy, lapsusy językowe i inne potknięcia. Ale przecież nie ma ludzi idealnych i bezbłędnych. Były też rzeczy za które Mu dziękowałem – za wręcz wzorową postawę kibicowską, za interwencje dla polskiego sportu i za wiele innych spraw, których już nie przytoczę.

Nie chcę nikogo potępiać za zachowanie, ale wstyd mi za ludzi, którzy w Krakowie podczas przejazdu orszaku żałobnego wznosili okrzyki, które przypominały te z hal czy stadionów sportowych lub przyjazdów do Polski sławnych osobistości. Bo o ile oklaski w takiej sytuacji jestem w stanie zrozumieć, bo w taki sposób można podziękować, to okrzyki „Lech Kaczyński, Lech Kaczyński”, „Dziękujemy, Dziękujemy”, „Kochamy Ciebie, Kochamy Ciebie” i odśpiewanie hymnu narodowego oraz „Barki”, są już dalece nie na miejscu w chwilach żałoby. Większość ludzi pojawiła się na krakowskim Rynku i jego okolicach by w spokoju oddać cześć prezydenckiej parze i umieścić na pojazdach orszaku żałobnego kwiaty, a nie po to by na siłę musieć słuchać okrzyków zdesperowanych ludzi, którzy koniecznie chcieli się zapisać na taśmach video i twardych dyskach rejestrujących przebieg ceremonii.
Komuś pomyliły się uroczystości, komuś pomyliło się miejsce i czas. Hymn był odgrywany w ostatnich dniach wiele razy i każdy mógł wówczas ten hymn wyśpiewać. Pozostałe okrzyki są rodem z pielgrzymek papieskich do Polski. O ile mi wiadomo Pan Prezydent był Głową Państwa Polskiego a nie Stolicy Apostolskiej – Państwa Watykan.
Zachowajmy sobie takie okrzyki na inne okazje, bardziej adekwatne.

Panie Prezydencie, chociaż wiem, że Pan tego już nie przeczyta, to mimo wszystko chciałbym podziękować za wszystko co Pan zrobił dla mojego kraju, dla Polski.


Szeretnék köszönetet mondani a magyar nemzet áldozatai tiszteletére egy repülőgép lezuhan Szmolenszk közelében.

Köszönjük, hogy a Magyar Köztársaság elnöke, Sólyom László és a miniszterelnök úr Bajnai Gordon.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 kwietnia 2010 w 1

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: