RSS

Jesteśmy zawsze tam, gdzie disco polo gra… Czyli KK AZS PW na MegaWAT 2010

08 Maj

Są czasem w życiu kibica siatkarzy AZS-u warszawskiej Politechniki momenty, w których boli go gardło, a nie jest właśnie na meczu wspomnianego zespołu. No i taki moment miał miejsce wczoraj.
4 maja Kocisz rzuciła na Gronie pomysł, aby w tym roku zebrać ekipę na warszawskie juwenalia. Pierwszym punktem był MegaWAT, czyli impreza na Wojskowej Akademii Technicznej. Czasu na ogarnięcie się było aż za dużo, bo niecałe trzy dni.
Poprzez wszystkie dostępne nam środki masowego kontaktu i przekazu (czyli osławiony już FB oraz Grono) ustalaliśmy gdzie się spotykamy, o której i inne równie mało istotne elementy. Po długich i jakże burzliwych dyskusjach ustaliliśmy, że zbiórka będzie tym razem nie pod Areną, jak to zwykle ma miejsce podczas wyjazdów KK, a na tzw. Patelni – wyjściu z Metro Centrum o 16:00. Oczywiście ogłoszone zostało, że standardowo na spóźnialskich nie czekamy i będą biec za autobusem.
Dla mniej zorientowanych została też przygotowana specjalna mapka jak dotrzeć pod samą scenę. Jak się miało okazać jeden z egzemplarzy mapki dorobił się miana relikwii KK i wspaniałej pamiątki z tego wyjazdu.
Mapa orientacyjna
Dotarcie na Patelnię samo w sobie nie jest wyczynem trudnym do zrealizowania, ale odnalezienie się na niej czasami już sprawia problemy. A jak już się człowieki odnajdą, to inne człowieki namawiają ich do robienia z siebie żywej reklamy. Niestety była to umowa jednostronna. Czyli w przyszłym sezonie Canal+ nie będzie sponsorem AZS PW.

Pod Bibliotekę Główną WAT-u dojechaliśmy parę minut po 17. Czas podróży, który był niestety o parę minut dłuższy od planowanego (korków nie ominiesz bez bus pasa) umilaliśmy sobie dyskusją o tym kto kogo kocha na FaceBook’u.
Pierwsze co nas uderzyło po wyjściu z autobusu, to „ogromna” ilość studentów obecnych na miejscu. O PRZECISKANIU się pod scenę mogliśmy w tym momencie śmiało zapomnieć.

Jako, że duża część ekipy wyrażała wysoką potrzebę uzupełnienia kalorii udaliśmy się do pobliskiej pizzerii. Po drobnym przemeblowaniu lokalu cała grupa – uzupełniona o znajome jednostki, które wcześniej głośno nie deklarowały swojego przybycia – zasiadła przy wspólnym stole i przystąpiła do konsumpcji. Konsumpcji tak pizzy, jak i napojów butelkowanych.

Niestety nic nie wyszło z planowanego uczestnictwa w turnieju siatkówki – boisko nie nadawało się do użytku, chyba że ktoś miał ze sobą lub na sobie kąpielówki.

Gdy w końcu opuściliśmy lokal z włoskimi plackami przeszliśmy pod scenę, gdzie jeszcze grały i śpiewały jakieś szarpidruty. Jako, że dwie największe gwiazdy były dopiero przed nami postanowiliśmy uzupełnić zagubione podczas jedzenia pizzy elektrolity i ekstrakty z chmielu.
I tu wypada pogratulować jakże dziwnego pomysłu sprzedaży cervezy przez organizatorów. Oto zamiast uregulować opłatę u samej/samego rozlewającego, kupon na napój należało nabyć na stoisku ulokowanym po drugiej stronie placyku. Dziwne to, ale w końcu to nie Politechnika.

Z minuty na minutę bliżej było do rozpoczęcia się prawdziwego koncertu. Trzeba też dodać, że przez cały czas pogoda nam nie sprawiała większych problemów, bo mimo iż niebo było zachmurzone, to nie padało tak bardzo jak to zapowiadano w telewizji. Jednak właśnie taka prognoza spowodowała, że na MegaWAT przyszło stosunkowo mniej osób i że przed wejściem na scenę Mega Dance bez problemów dostaliśmy się pod same barierki. Bliżej sceny nie można było być.
Na niektóre z dam, które były w naszej ekipie, perspektywy wysłuchania największych przebojów Mega Dance i Toples zadziałały tak mocno, że zrezygnowały nawet z zapowiadanego wcześniej szybszego opuszczenia imprezy, w celu obejrzenia walki Pudzianowskiego. Tak więc Pudzian przegrał z Karolem Pietrzakiem oraz Marcinem Siegieńczukiem. I nie jest mi z tego powodu nawet trochę przykro, a nawet się cieszę 🙂
Oba zespoły nie zawiodły i obok kilku świeższych utworów zaprezentowały te najbardziej znane kawałki i piosenki. I tak – MD zagrało m.in.:





Zaś występujący później Toples śpiewał wraz ze studentami WAT-u i Politechniki (którzy w pewnym momencie dali się słyszeć lepiej niż „gospodarze”):


Wzruszające jest to, jak studenci i studentki (oraz absolwenci i abiturienci) potrafią dobrze bawić się przy disco polo. Chęć do zabawy w narodzie nie ginie. I dobrze. A gdy na scenę wkraczał Toples tłum wyraźnie zgęstniał. Ale nie ma co narzekać, bo my mimo tego mieliśmy chyba jedne z najlepszych miejscówek.
Humor psuły nam tylko wiadomości napływające z Bełchatowa, gdzie $kra wygrała z Jastrzębiami w drugim meczu finałowym siatkarzy.

Podczas występu zespołu D-Bomb duża część z grupy poszła do toalet oraz po kolejne litry napojów. Niestety jak się okazało później niektórzy (właściwie to niektóre, bo były to wyłącznie damy) nie powróciły już do nas. Mi było tym bardziej smutno, gdyż jedna z Nich miała w swojej torebce część mojej garderoby. Poza tym takie wyjścia po angielsku, bez pożegnania… To po co ja tą torebkę nosiłem ?? Powinienem się obrazić, ale tego nie zrobię, bo jakoś nie potrafię.

Jednak nasza grupa mniej liczna była tylko przez pewien czas, bo w miejsce KK (kochanych koleżanek) przyszli także znani z Areny i B1 towarzysze boju, którzy bardzo szybko dostosowali się do okrzyków tłumu. I gdy tenże tłum, wykrzykiwane przez spikera słowa „Tak się bawi, tak się bawi…” kończył okrzykami „Wojskowa”, „Akademia”, „Techniczna”, my skandowaliśmy „AZS” i „Warszawa”. O dziwo, było nas słychać.

Po zakończeniu występu D-Bomb na bemowskim niebie rozbłysły fajerwerki, a z głośników popłynął utwór „Black or White”, który wykonywał Król Pop – MJ.

Na temat występu pana Danzela się nie wypowiem, gdyż poza efektownym intro przed jego występem w postaci paru osób ubranych w stylu Ku Klux Klanu i ostro zrockowanej wersji Piratów z Karaibów (oryginał znamy z meczów w Arenie, gdy na telebimach wyświetlany jest filmik promujący Warszawę i AZS PW) nie zaprezentował nic ciekawego i godnego opisania.
No chyba, że prezentował później, bo po dwóch piosenkach zdecydowaliśmy się, że ostatecznie zakończymy udział w Juwenaliach WAT-u.

Kto jednak myślał, że będzie to koniec przygód, ten się grubo mylił. Poprzez remont ulicy Kaliskiego, zmienione były też trasy autobusów nocnych, przez co zaś domyślenie się na który przystanek należy podejść by dostać się do centrum był mocno utrudniony. Poza tym domyślenie się, że gdy spiker informuje że z PĘTLI Stare Bemowo będą co 10 minut odjeżdżały autobusy, to tak na prawdę chodzi mu o to, ze z PRZYSTANKU Stare Bemowo co 20 minut będą odjeżdżały autobusy też nie przyszło łatwo.
Jednak po przeprowadzeniu wizji lokalnej, konsultacjach z policją, mieszkańcami i innymi uczestnikami MegaWAT-u udało się ostatecznie dotrzeć na właściwy przystanek. Jednak komu się wydawało, że bez problemów wsiądzie do pierwszego nocnego, ten był w błędzie.
W oczekiwaniu na pierwszego żółto-czerwonego Ikarusa model 280 postanowiliśmy dwoma ciosami znokautować naszego biednego Salę. Gdyby nie to, że ciosy nie były zbyt silne, a już na pewno nie były zamierzone, to Sala leżałby teraz na sali obserwacyjnej Szpitala Bielańskiego z rozwalonym nosem.
Pierwszy autobus, który po około 15 minutach podjechał na przystanek miał problemy już z otworzeniem drzwi, a co dopiero mówić o przyjęciu kolejnych ludzi (sardynek).
Siląc się na resztki tego dnia zdroworozsądkowego myślenia zaproponowałem przejście się około 1000 metrów do przystanku, na którym zatrzymują się inne linie nocne. Pomysł poza resztkami naszej grupy podchwyciło też wielu będących na przystanku, a z nami nie związanych.
Po dotarciu na kolejny już tego wieczora przystanek chwilę odczekaliśmy na autobus, którym każdy rozjechał się do domu.

Advertisements
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 8 maja 2010 w Warszawa

 

One response to “Jesteśmy zawsze tam, gdzie disco polo gra… Czyli KK AZS PW na MegaWAT 2010

  1. Sala

    8 maja 2010 at 18:07

    Fradi jesteś wielki !:D

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: