RSS

Archiwa miesięczne: Luty 2011

Relacje: Inżynierowie królami Stolicy. Za nami Derby Warszawy

W 15. kolejce I ligi piłki ręcznej szczypiorniści AZS PW wyraźnie wygrali z AZS AWF 32:22.

Derby Stolicy były spotkaniem niezwykle prestiżowym i niezwykłym. Zawodnicy obu zespołów znają się przecież doskonale, przez co wydawało się, że ten mecz rozstrzygnie się dopiero w ostatnich minutach. Kto jednak pojawił się na spotkaniu w mokotowskiej hali Warszawianki był świadkiem widowiska stojącego na wysokim poziomie.

Początek meczu należał do zawodników bielańskiej uczelni. Pierwszy gol dla AZS AWF padł z rzutu karnego w drugiej minucie spotkania. Trzy minuty później goście prowadzili już trzema bramkami. Dopiero wówczas bramkę AWF-u odczarował Łukasz Lisicki. Po pierwszych dziesięciu minutach Politechnika przegrywała trzema golami. Szansę na zmniejszenie dystansu po faulu na Tomaszu Buleju z rzutu karnego miał Mateusz Wiak. Jednak nie udało mu się pokonać golkipera AWF-u. Po niespełna minucie sędziowie dyktują kolejnego karnego dla „Inżynierów”. Tym razem do piłki podszedł Łukasz Kolczyński i swojej próby nie zmarnował. W 13. minucie na 120. sekund Politechnikę osłabił Bulej, a dwie minuty później w jego ślady poszedł Wiak. Podczas gry w osłabieniu AZS PW stracił cztery gole, zdobywając tylko jednego. Gdy tylko Politechnika powróciła do pełnego składu na ławce kar na dwie minuty usiał zawodnik AWF-u Michał Reszka. Przyznanego po faulu Reszki karnego „Inżynierowie” jednak nie wykorzystali. W 20. minucie po dwóch szybkich akcjach Politechnika dogoniła gości z Bielan na dwie bramki i przegrywała 7:9. W 25. minucie po raz pierwszy zabrzmiały w hali przy Piaseczyńskiej 71 bębny Klubu Kibica AZS PW, który wykorzystując przerwę w rozgrywkach siatkarzy pojawił się na meczu szczypiornistów. Doping wyraźnie podziałał na podopiecznych trenera Robaka i Piwowarskiego, którzy za sprawą bramki Mateusza Zasikowskiego doprowadzili do remisu 11:11. Ostatnie pięć minut pierwszej połowy to wręcz koncertowa gra gospodarzy – trzy bramki rzucił Mateusz Szmulik, a po jednej Andrzej Korus i Arkadiusz Prokop. Na przerwę zawodnicy AZS PW schodzili przy prowadzeniu 17:11.

Drugą odsłonę ponownie lepiej zaczęli podopieczni Marcina Smolarczyka, którzy rzucili cztery gole pod rząd. Niemoc rzutową Politechniki przełamał dopiero w 37. minucie przy stanie 17:15 Zasikowski. W tym momencie inicjatywę w meczu przejęli Inżynierowie, a celnymi rzutami akcje kończyli Szmulik i Tomasz Kasprzak, wyprowadzając AZS PW na dziesięciobramkową przewagę 25:15. Do końca meczu pozostawało wtedy niewiele ponad 14 minut i po grze Politechniki było widać, że tym razem nie da sobie wydrzeć z rąk zwycięstwa. Gospodarze potrafili skonstruować zarówno skuteczną akcję z ataku pozycyjnego, jak i celnie wykończyć szybką kontrę po stratach piłki przez zawodników AWF-u. Obrońcy AZS AWF mogli tylko wodzić wzrokiem za Szmulikiem, który nie pozostawiał szans golkiperom przyjezdnego zespołu. W ostatnich dziesięciu minutach z dobrej strony w barwach AWF-u pokazał się jedynie Krzysztof Tylutki, który rzucił trzy bramki. Dokładnie tyle samo goli, z tym, że w niecałe trzy minuty zdobył dla Politechniki Paweł Kwiatkowski. Były to bramki numer 30, 31 i 32. W 59. minucie z boiska na dwie minuty, po brutalnym faulu na Prokopie, usunięty został Zadrożny. Jednak AWF kończył ten mecz w podwójnym osłabieniu, bo w ostatnich sekundach dwuminutową karą ukarany został Suliński. Ostatniego gola w meczu zdobył Tylutki, ustalając wynik spotkania na 32:22 dla Politechniki.

AZS PW w tym meczu udowodnił, że nadal liczy się w ligowej stawce i Ci, którzy nie widzieli już warszawian w barażach o Ekstraligę będą musieli zrewidować swoje poglądy. „Inżynierowie” zaprezentowali grę miłą dla oka i zdecydowanie bardziej efektywną niż miało to miejsce w poprzednich kolejkach, rozegranych w tym roku na Mokotowie.

Teraz szczypiornistów Politechniki czeka mecz wyjazdowy w Zielonej Górze. Do Warszawy „Inżynierowie” wracają 19-stego marca, gdy podejmą KPR Ostrovię Ostrów Wielkopolski.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 lutego 2011 w AZS Politechnika

 

Tagi: , , , , , ,

Motywy muzyczne w grach FIFA (1)

1998: FIFA 98: Road To World Cup

Utwór tytułowy: „Song 2” – Blur

1999: FIFA 99

Utwór tytułowy: „The Rockafeller Skank” (Remix) – Fatboy Slim

Read the rest of this entry »

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 lutego 2011 w Bez kategorii

 

IRA akustycznie i walentynkowo w Toruniu


Read the rest of this entry »

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 lutego 2011 w Bez kategorii

 

Kibiców w Jadarze, jak nie było tak niema nadal.

Werbowania kibiców w Jadarze ciąg dalszy [wiadomość ukazała się w portalu volley24.pl]

Po zeszłorocznej aferze ze sprzedażą miejsca w Pluslidze, w tym roku na rozgrywkach Jadaru w I lidze kibiców jak na lekarstwo. Władze klubu dwoją się i troją, żeby zachęcić fanów radomskiej siatkówki do przyjścia na mecze.

O tłumach kibiców na hali MOSiRu w Radomiu – jak to miało miejsce rok temu gdy w Radomiu gościły najlepsze zespoły Plusligi – władze klubu powoli chyba już zaczynają zapominać. Sytuacje, gdy biletów na mecze nie można było dostać na tydzień przed spotkaniem, czy kiedy radomska hala niemalże pękała w szwach odeszły z Radomia wraz z oddaniem miejsca w Pluslidze warszawskiemu klubowi. Obecnie na meczach radomskiego zespołu pojawia się zaledwie garstka kibiców.

W tym sezonie władze klubów starają się zrobić wszystko, żeby na hali zamiast pracujących lamp słychać było, jak dawniej, doping kibiców. W tym sezonie na niektóre spotkania wstęp był wolny, a w tę sobotę postanowiowo, że przy zakupie dwóch biletów na mecz z AZS Nysą, trzeci bilet dostanie się gratis. Ma to zachęcić kibiców do przyprowadzenia na halę znajomych i przybywania „trójkami”. Dzięki temu sytuacja, że siatkarzy wylewających siódme poty na boisku dopingują już tylko ich koledzy stojący akurat w kwadracie ma się już nie powtórzyć więcej.

A teraz czas na przetłumaczenie tego na język polski, rozumiany nie tylko w okolicach miasta Radom.

Kibiców w Jadarze, jak nie było tak niema nadal.

Po zeszłorocznym wycofaniu się z uczestnictwa w Pluslidze, w tym roku na rozgrywkach KS Kostka Brukowa w I lidze sytuacja kibicowska nie zmieniła się. Władze klubu nadal starają się zachęcić tą część mieszkańców, która nie przychodzi na mecze Czarnych, do przychodzenia na mecze Jadaru.

Tłumów kibiców na hali MOSiRu w Radomiu – nawet rok temu gdy w Radomiu gościły najlepsze zespoły Plusligi – władze klubu nigdy nie widziały. Sytuacje, gdy biletów na mecze nie można było dostać na tydzień przed spotkaniem, czy kiedy radomska hala niemalże pękała w szwach odeszły z Radomia wraz z usunięciem kilka lat temu z siatkarskiej mapy Polski klubu Czarni. Obecnie na meczach Jadaru pojawia się zaledwie garstka zabłąkanych ludzi.

W tym sezonie władze klubów starają się zrobić wszystko, żeby na hali zamiast pracujących lamp słychać było, jak dawniej, chociażby znane w całej Polsce radomskie syreny strażackie. W tym sezonie na niektóre spotkania wstęp był wolny, a w tę sobotę postanowiono, że przy zakupie dwóch biletów na mecz z AZS Nysą, trzeci bilet dostanie się gratis. Ma to zachęcić kibiców do przyprowadzenia na halę znajomych i przybywania „trójkami”. Dzięki temu sytuacja, że siatkarzy wylewających siódme poty na boisku dopingują już tylko ich koledzy stojący akurat w kwadracie ma się już nie powtórzyć więcej. Władze liczą, że OSP Radom udostępni jeszcze na ten sezon, używane w poprzednim – syreny strażackie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 11 lutego 2011 w Siatkówka