RSS

Archiwa miesięczne: Kwiecień 2011

My – 8 zawodnik.


Każdy początek, jest początkiem końca
Blog powstaje chyba właśnie dla takich wpisów jak ten.
Kilka godzin temu zakończył się mecz AZS Politechnika Warszawska – Delecta Bydgoszcz, a ja chwilę temu dotarłem do domu. I od razu usiadłem i postanowiłem napisać co mnie boli i co mi doskwiera. Pewnie tego trochę będzie, więc skończę późno i spóźnię się do biura. Przepraszam Marcin (za to że się spóźnię).
Dociera do mnie powoli, że to już (najprawdopodobniej) jest koniec tego sezonu PlusLigi w Warszawie. Pozostaje nam tylko mecz (mecze) w Bydgoszczy, ale o tym później. Nie musimy drżeć o miejsce w lidze, a jedynie o to czy zagramy w Europie czy nie w przyszłym sezonie. To są dwa różne końce sezonu – ten i zeszłosezonowy. Bo wtedy wychodziłem z Areny z łzami bo przegraliśmy mecz z Jadarem. Teraz wygrywamy z Bydgoszczą i… Nie będę wyprzedzał faktów.
Może tym wpisem zdradzę trochę AZS-owej kuchni, ale bez tego nie da się oddać całego obrazu, który chcę oddać.

Większość z Was pamięta zapewne ogłoszenie ni mniej ni więcej takiej treści: „AZS Politechnika Warszawska poszukuje wolontariuszy. Jeśli interesujesz się sportem i chcesz zdobyć doświadczenie w organizowaniu meczów siatkówki, piłki ręcznej i koszykówki, zgłoś się do nas. biuro@azspw.com temat: Wolontariat”. Wiem, że wiele osób dołączyło się do obsługi (przepraszam, ale nie będę używał słowa wolontariat, a właśnie obsługa) przez znajomych, a parę osób ja w to wciągnąłem i dlatego nie wszyscy zgłosili się bezpośrednio do koordynującej tą akcją Asi.
Ja wtedy byłem już prawie miesiąc w klubie i doskonale pamiętam przygotowania do spotkania z przyszłymi członkami obsługi. Spotkanie w sali w Studium WF Politechniki. Tej samej sali, która posłużyła za salę do przeprowadzenia konferencji prasowej z nowymi zawodnikami – m.in. Michałem czy Robertem (nazwiska pominę, bo przecież doskonale wiemy o kogo chodzi). I pamiętam doskonale dzień samego spotkania. Po jednej stronie Marcin, Asia, Patrycja, Ania (właśnie nie pamiętam czy Ania wtedy była, może mnie poprawi), Adrian + Ja, zaś po drugiej kilkanaście osób, głównie dziewczyn, które wchodzą do tego nowego, nieznanego, trochę szalonego świata AZS PW. I doskonale pamiętam, że to mi dane było otworzyć te czerwone drzwi i zaprosić Was na to spotkanie. Tak jak Wy nie mogliście się spodziewać jak to wszystko będzie wyglądało, tak i my nie mogliśmy się spodziewać kto zdecydował się odpowiedzieć na to zaproszenie.
A dziś… Dziś jesteśmy po szesnastu (tak, to aż szesnaście) meczach, które miały miejsce na Arenie Ursynów lub na Torwarze.
Wszystko zaczęło się z końcem października meczem z Jastrzębskim Węglem (3:1). A potem, kolejno: 3:2 z Resovią, 1:3 z AZS-em Częstochowa, 3:0 z AZS-em Olsztyn, 0:3 ze Skrą, 3:1 z Kędzierzynem, 3:0 z Bydgoszczą, 3:0 z Pamapolem, 3:2 z Fartem, 2:3 z Kędzierzynem, 2:3 z Resovią, 3:2 z Częstochową, 0:3 z Bydgoszczą, 3:2 ze Skrą, 3:0 z Bydgoszczą i dziś 3:1 z Bydgoszczą.
Radość ze zwycięstwa przeplatała się z goryczą porażki i zdenerwowaniem po sławetnych prowadzeniach 2:0 i porażkach 2:3. Ciepłe dni kwietnia oddaliły w zapomnienie mrozy grudnia i stycznia.
I chociaż w każdym meczu trzeba sobie było poradzić z różnymi nieprzewidzianymi sytuacjami (zawieszenie systemu, brak biletów, upierdliwość potencjalnych kibiców, brak tego czy tamtego), to suma sumarum poradziliśmy sobie z tym. Czasem ktoś na kogoś się wnerwił, czasem ktoś komuś „nadepnął na odcisk”, ale to wszystko dla tego, że jesteśmy tylko (lub aż) ludźmi i nic co ludzkie nie jest nam obce i każdy miał prawo mieć swój gorszy dzień lub inny pomysł na realizację danego zadania. Każdy z nas nauczył się czegoś. I poznał też zapewne siebie, jakiego nie znał wcześniej. Każdy miał okazję się sprawdzić i zmierzyć z własnymi słabościami i zobaczyć na co go stać. Większość z nas stała się już członkami służby informacyjnej w pełnej krasie.
A teraz to wszystko… Nie. Nie napiszę, że to wszystko się kończy. Bo kończy się tylko sezon, a nie cała PlusLiga. I chociaż teraz mówimy, że przyszły sezon daleko przed nami, ale zanim się obejrzymy, już będziemy poznawać numery, z jakimi zagrają nasi zawodnicy w przyszłym sezonie w lidze i w Europie.

Kinia, Martini, Justyś, Karolina, Wiola, Kasia, Asia, Daria, Basia, Gosia, Paulina, Dominika, Magda, Ula, Mania, Ada i wszystkie inne wspaniałe dziewczyny, o których teraz zapomniałem (za co się bardzo kajam) – DZIĘKUJĘ za te kilka miesięcy.
Dziękuję za to, że wspólnie staliśmy się ósmym zawodnikiem naszej drużyny (bo sześciu jest na parkiecie, a siódmy to kibice), która piątym miejscem osiąga coś, co zapisze się złotymi zgłoskami w historii tego klubu.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 3 kwietnia 2011 w AZS Politechnika

 

Rewolucji w PlusLidze ciąg dalszy

Skra w Rosyjskiej Superlidze
Nie skończył się jeszcze sezon 2010-2011 PlusLigi, a już znane są pierwsze szczegóły dotyczące kolejnego sezonu tej ligi. Już wcześniej głośno było o zakończeniu procesu profesjonalizacji ligi, wedle którego, tylko kluby spełniające określone przepisy będą mogły awansować do PlusLigi. Teraz okazuje się, że zmiany idą daleko dalej. Oto bowiem w przyszłym sezonie wśród polskich drużyn nie zobaczymy… Skry Bełchatów.

Jak się okazuje wielokrotny Mistrz Polski przenosi się do Rosji. Niewiele wiadomo na temat przyczyn takiego posunięcia. Pewne jest to, iż podstawą tak ryzykownego kroku jest brak możliwości rywalizowania z zespołami na wysokim poziomie na polskich parkietach.
– W tym sezonie przegraliśmy tylko dwa mecze. Z Resovią i Politechniką. To pokazuje, jak wielka jest przepaść pomiędzy nami a resztą PlusLigi. Potrzebujemy gry w lidze ze znacznie lepszymi zespołami i to oferuje liga rosyjska – mówi jeden z zawodników Skry.
– Tak. To prawda. Przenosimy klub. Nasz wybór padł na miasto Sowieck (polska nazwa to Tylża). Mimo, iż jest to miasto tuż przy litewskiej granicy to nie jest tak daleko od granicy polskiej. Sowieck jest miastem partnerskim Bełchatowa, więc część spraw administracyjnych udało się załatwić szybciej – informuje członek zarządu Skry – Zmiana ligi spowodowała także konieczność poszukiwania sponsorów, którzy nie byli zainteresowani pozostaniem w klubie. Już teraz możemy powiedzieć, że udało się podpisać umową ze szwajcarsko-rosyjskim przedsiębiorstwem Tilsiter, zajmującym się produkcją sera tylżyckiego. Oczywiście głównym sponsorem pozostanie PGE, który dzięki prywatyzacji może wejść z reklamą na potężny rynek rosyjski, który był dla tego energetycznego giganta do tej pory niedostępny.
Duży znak zapytania należy postawić przy słowie „transfery”. Władze chcą utrzymać trzon zespołu, jednak już teraz wiadomo, że konieczne będzie zatrudnienie kilku zawodników z Rosji, by sprostać wymaganiom ligi.
Wiadomo już, że zmieni się też nazwa klubu. Będzie to jednak tylko zmiana nieunikniona. Z nazwy klubu zniknie nazwa miasta Bełchatów, a zastąpi go miasto Sowieck. Klub będzie więc nosił nazwę „PGE Skra Sowieck”. Barwy klubu pozostają bez zmian.
Informacje o przeniesieniu Skry do Rosji – mimo, iż bardzo świeże, już podzieliły kibiców. I co ciekawe podział dokonał się wedle płci kibiców. Stanowczo „za” przeniesieniem byli panowie, zaś „przeciw” były panie. Wydaje się to być zrozumiałe, bo teraz, żeby zobaczyć Bartka Kurka czy Mariusha Wlazłego trzeba będzie przejechać kilkaset kilometrów więcej.
– Jesteśmy bardzo złe. Nie podoba nam się pomysł przeniesienia naszego klubu i naszych zawodników aż tak daleko. Nie rozumiemy tej decyzji, ale nie poddamy się. Dla Bartka i Mariuszka jesteśmy gotowe jechać nawet na koniec świata – mówią uczennice jednego z bełchatowskich gimnazjów.
– Chciałyśmy urządzić przed urzędem miasta pikietę, „żółto-czarne” miasteczko, ale przekonano nas, że nie ma to większego sensu, bo klamka już i tak zapadła – dodają licealistki z bełchatowskiej „jedynki”.
– Skra była na naszym podwórku hegemonem, ale już poza granicami dostawali baty. Teraz klub będzie grał w innej lidze, pokaże co tak na prawdę potrafi, a rywalizacja w PlusLidze stanie się ciekawsza, bo każdy będzie chciał zostać najlepszym w Polsce, wiedząc, że nie ma przeciwnika w postaci Bełchatowa – mówią zgodnie kibice z Rzeszowa i Kędzierzyna. To właśnie kluby z tych miast staną się najpoważniejszymi kandydatami do mistrzostwa pod nieobecność Skry.
Nie pozostaje więc nic innego, jak czekać do końca tego sezonu i od przyszłego sezonu z zainteresowaniem śledzić wyniki nie tylko w pełni profesjonalnej PlusLigi, ale i postępy tego „eksperymentu”, jakim jest Skra w Rosji.

Opr. na podst. informacji prasowych.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 kwietnia 2011 w Inne, Siatkówka