RSS

My – 8 zawodnik.

03 Kwi


Każdy początek, jest początkiem końca
Blog powstaje chyba właśnie dla takich wpisów jak ten.
Kilka godzin temu zakończył się mecz AZS Politechnika Warszawska – Delecta Bydgoszcz, a ja chwilę temu dotarłem do domu. I od razu usiadłem i postanowiłem napisać co mnie boli i co mi doskwiera. Pewnie tego trochę będzie, więc skończę późno i spóźnię się do biura. Przepraszam Marcin (za to że się spóźnię).
Dociera do mnie powoli, że to już (najprawdopodobniej) jest koniec tego sezonu PlusLigi w Warszawie. Pozostaje nam tylko mecz (mecze) w Bydgoszczy, ale o tym później. Nie musimy drżeć o miejsce w lidze, a jedynie o to czy zagramy w Europie czy nie w przyszłym sezonie. To są dwa różne końce sezonu – ten i zeszłosezonowy. Bo wtedy wychodziłem z Areny z łzami bo przegraliśmy mecz z Jadarem. Teraz wygrywamy z Bydgoszczą i… Nie będę wyprzedzał faktów.
Może tym wpisem zdradzę trochę AZS-owej kuchni, ale bez tego nie da się oddać całego obrazu, który chcę oddać.

Większość z Was pamięta zapewne ogłoszenie ni mniej ni więcej takiej treści: „AZS Politechnika Warszawska poszukuje wolontariuszy. Jeśli interesujesz się sportem i chcesz zdobyć doświadczenie w organizowaniu meczów siatkówki, piłki ręcznej i koszykówki, zgłoś się do nas. biuro@azspw.com temat: Wolontariat”. Wiem, że wiele osób dołączyło się do obsługi (przepraszam, ale nie będę używał słowa wolontariat, a właśnie obsługa) przez znajomych, a parę osób ja w to wciągnąłem i dlatego nie wszyscy zgłosili się bezpośrednio do koordynującej tą akcją Asi.
Ja wtedy byłem już prawie miesiąc w klubie i doskonale pamiętam przygotowania do spotkania z przyszłymi członkami obsługi. Spotkanie w sali w Studium WF Politechniki. Tej samej sali, która posłużyła za salę do przeprowadzenia konferencji prasowej z nowymi zawodnikami – m.in. Michałem czy Robertem (nazwiska pominę, bo przecież doskonale wiemy o kogo chodzi). I pamiętam doskonale dzień samego spotkania. Po jednej stronie Marcin, Asia, Patrycja, Ania (właśnie nie pamiętam czy Ania wtedy była, może mnie poprawi), Adrian + Ja, zaś po drugiej kilkanaście osób, głównie dziewczyn, które wchodzą do tego nowego, nieznanego, trochę szalonego świata AZS PW. I doskonale pamiętam, że to mi dane było otworzyć te czerwone drzwi i zaprosić Was na to spotkanie. Tak jak Wy nie mogliście się spodziewać jak to wszystko będzie wyglądało, tak i my nie mogliśmy się spodziewać kto zdecydował się odpowiedzieć na to zaproszenie.
A dziś… Dziś jesteśmy po szesnastu (tak, to aż szesnaście) meczach, które miały miejsce na Arenie Ursynów lub na Torwarze.
Wszystko zaczęło się z końcem października meczem z Jastrzębskim Węglem (3:1). A potem, kolejno: 3:2 z Resovią, 1:3 z AZS-em Częstochowa, 3:0 z AZS-em Olsztyn, 0:3 ze Skrą, 3:1 z Kędzierzynem, 3:0 z Bydgoszczą, 3:0 z Pamapolem, 3:2 z Fartem, 2:3 z Kędzierzynem, 2:3 z Resovią, 3:2 z Częstochową, 0:3 z Bydgoszczą, 3:2 ze Skrą, 3:0 z Bydgoszczą i dziś 3:1 z Bydgoszczą.
Radość ze zwycięstwa przeplatała się z goryczą porażki i zdenerwowaniem po sławetnych prowadzeniach 2:0 i porażkach 2:3. Ciepłe dni kwietnia oddaliły w zapomnienie mrozy grudnia i stycznia.
I chociaż w każdym meczu trzeba sobie było poradzić z różnymi nieprzewidzianymi sytuacjami (zawieszenie systemu, brak biletów, upierdliwość potencjalnych kibiców, brak tego czy tamtego), to suma sumarum poradziliśmy sobie z tym. Czasem ktoś na kogoś się wnerwił, czasem ktoś komuś „nadepnął na odcisk”, ale to wszystko dla tego, że jesteśmy tylko (lub aż) ludźmi i nic co ludzkie nie jest nam obce i każdy miał prawo mieć swój gorszy dzień lub inny pomysł na realizację danego zadania. Każdy z nas nauczył się czegoś. I poznał też zapewne siebie, jakiego nie znał wcześniej. Każdy miał okazję się sprawdzić i zmierzyć z własnymi słabościami i zobaczyć na co go stać. Większość z nas stała się już członkami służby informacyjnej w pełnej krasie.
A teraz to wszystko… Nie. Nie napiszę, że to wszystko się kończy. Bo kończy się tylko sezon, a nie cała PlusLiga. I chociaż teraz mówimy, że przyszły sezon daleko przed nami, ale zanim się obejrzymy, już będziemy poznawać numery, z jakimi zagrają nasi zawodnicy w przyszłym sezonie w lidze i w Europie.

Kinia, Martini, Justyś, Karolina, Wiola, Kasia, Asia, Daria, Basia, Gosia, Paulina, Dominika, Magda, Ula, Mania, Ada i wszystkie inne wspaniałe dziewczyny, o których teraz zapomniałem (za co się bardzo kajam) – DZIĘKUJĘ za te kilka miesięcy.
Dziękuję za to, że wspólnie staliśmy się ósmym zawodnikiem naszej drużyny (bo sześciu jest na parkiecie, a siódmy to kibice), która piątym miejscem osiąga coś, co zapisze się złotymi zgłoskami w historii tego klubu.

Reklamy
 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 3 kwietnia 2011 w AZS Politechnika

 

One response to “My – 8 zawodnik.

  1. MałaMi

    3 kwietnia 2011 at 23:17

    Większą połowę sezonu spędziłam na trybunach jako ten 7 zawodnik. Kiedyś myślałam że jest fajnie, pięknie, kolorowo, jesteśmy razem kibicami AZSu, jedną rodziną. Tak faktycznie było. Ale jak dołączyłam do ósmego zawodnika dopiero się odnalazłam. Po tych sześciu spotkaniach z Wami nie potrafiłabym tak po prostu przyjść10 minut przed meczem i usiąść na trybunach. Na myśl o tym, że wiem jak to wszystko wygląda od kuchni, że mogłam dołożyć swoją cegiełkę w te wydarzenia, że pracowałam z bardzo entuzjastyczną grupą 😀 to buźka mi się cieszy i pozostaje mi tylko Wam podziękować i czekać do kolejnego spotkania! Dzięki AZSiaki
    Hej! Hej! Hej AZS! 😀

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: