RSS

Archiwa miesięczne: Wrzesień 2011

Mam tak samo jak ty, miasto moje a w nim… Część 2.


Subiektywny przegląd wydarzeń warszawskich z ostatniego tygodnia. Dziś o: za głośnym Chopinie, remontach ulic-widmo czy o przesadyzmie ZTM.
1) Lotnisko za głośne? Sąsiedzi protestują przeciw hałasowi (Gazeta.pl Warszawa)

Kilkudziesięciu mieszkańców okolic Lotniska Chopina demonstrowało wczoraj na ul. Żwirki i Wigury przeciw hałasowi samolotów.

A przepraszam, czego Ci ludzie się spodziewali, zamieszkując w okolicach chyba największego w Polsce lotniska cywilnego i wojskowego? Ciszy i spokoju? Jeżeli tak, to chyba powinni sprawdzić co mają między uszami.
Lotnisko od kilkunastu lat pracuje na mniej-więcej takich samych zasadach. Nie powstało więcej pasów, więc samoloty lądują i startują od lat z tych i w tych samych kierunkach, w tych samych korytarzach powietrznych. A to, że plany zagospodarowania przestrzennego wokół portu lotniczego zmieniają się pod naciskiem deweloperów, to przecież nie wina władz lotniska. Więc czemu Ci ludzie mają pretensje do lotniska, jeżeli zamieszkali w blokach, które znajdują się na działkach, na których kilka-kilkanaście lat temu nikomu zdrowemu nie śniłoby się budować czegoś więcej niż domku działkowego.
Jeżeli ktoś chce ciszy w domach, to na Białołęce jest tego aż nadto – wiem od znajomych. Ale tam z kolei narzeka się na kosmiczne korki w stronę centrum. Ale to inna bajka.

2) Dwie ulice do remontu. Ale drogowcy nie wiedzą które? (Gazeta.pl Warszawa)

W ten weekend do remontu idzie jedna jezdnia ul. Wolskiej i Sobieskiego. Ale która? Tego nie wiedzą nawet drogowcy.

Leżę i płaczę ze śmiechu. Ok. Mamy weekend i pewnie drogowcy doszli już do tego jak i którą konkretnie jezdnię wyremontować. Ale aż nie chcę zgadywać w jaki sposób do tego doszli… Rzut monetą? Ciągnięcie zapałek? Czy wyścigi dwóch ekip, która szybciej rozstawi znaki i informacje o zamknięciu jezdni? A może postanowili, że się nie będą rozdrabniać i wyremontują wszystkie możliwe jezdnie na tych odcinkach? Jak dobrze pójdzie, to dowiemy się o tym w poniedziałek rano.

3) Na ul. Marsa burzą domy. A gdzie odszkodowanie? (Gazeta.pl Warszawa)

– Mamy natychmiast opuścić dom, a kiedy odszkodowanie? – pyta rodzina z ul. Marsa, która od wiosny czeka na pół miliona złotych. Urzędnicy zwlekają z decyzją, a blisko 60 niewysiedlonych działek blokuje poszerzanie zakorkowanej wylotówki.

No dobrze. Ja rozumiem potrzebę rozbudowywania sieci komunikacyjnej w stolicy. Ale dlaczego dzieje to się kosztem ludzi, którzy jako jednostka mają niewiele do powiedzenia wobec takich gigantów jak Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych czy Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. I zwrot „gigantów” jest nieprzypadkowy, bo są to giganci na glinianych nogach, którzy – gdy tylko coś nie jest po ich myśli – działają niezgodnie z prawem lub zachowują się jak ślepy na wystawie obrazów. No bo jak inaczej nazwać sytuację, gdy wykonawca wchodzi na plac budowy, gdy jeszcze wszystkie działki nie są WYKUPIONE. Tak WYKUPIONE, a nie wyrwane siłą ludziom, którym zamiast zapłaty w PLN lub innej walucie płaci się kopem w tyłek i informacją – macie 24 godziny i ma tu was nie być, a co do odszkodowań, to nie nas pytajcie, bo tym się zajmuje ktoś inny. I trwa spychoterapia, na której najwięcej tracą ci, którzy i tak nie mają jak się bronić przed najeźdźcami z wspomnianych wyżej instytucji.

4) PKP sprzedaje działkę w samym centrum. Na dwa wieżowce (Gazeta.pl Warszawa)

Chodzi o 17 tys. m kw. pomiędzy Jerozolimskimi, Chmielną a al. Jana Pawła II. Kolejarze liczą, że za tą działkę dostaną 170 mln zł.

Tu pieśń przyszłości. Kolejne 130-metrowce w centrum. Brawo dla … (tu bym wstawił jedno słowo, opisujące niemyślących włodarzy miasta), które swoją pasywnością zatruwają miasto. Brak zieleni w centrum Warszawy aż boli. A będzie bolało jeszcze bardziej, bo (eh… który raz już to piszę) zabudowywanie centrum odbije się na jakości powietrza, jakie w tym centrum będzie. Władze Warszawy wciskają kit, że wszystko jest pod kontrolą i problemów nie będzie. Prawda, bo obecne władze nie będą już władzami jak problemy się zaczną. Bo centrum to nie tylko klimatyzowane biurowce ale i trochę bloków mieszkalnych, z których ludzie płacą słone podatki. A jak nie będzie czym oddychać to się wyniosą gdzie indziej. A poza tym kolejne biurowce, to kolejne wywieszone płachty „OFFICE FOR SALE” / „OFFICE FOR RENT”, które będą wisiały, bo deweloperzy zaproponują takie ceny za powierzchnię biurową, że sami by takich nie zapłacili za swoje biura.
Jakby nie można było zamiast tego stworzyć w tym miejscu parku zieleni, skweru sportów miejskich czy czegoś bardziej przydatnego zwykłym ludziom, a nie tylko biznesmenom? Chyba jest to pytanie retoryczne… Szkoda.

5) Zwracasz bilet za 2 zł? Wylegitymuj się i podpisz! (Gazeta.pl Warszawa)

Dane tysięcy pasażerów, którzy zwracają niewykorzystane bilety sprzed podwyżki spisuje Zarząd Transportu Miejskiego. Kto odmówi pokazania dowodu osobistego, pieniędzy nie odzyska. – Cóż za absurd! – dziwią się radni, którzy głosowali nowe stawki.

A co? ZTM ma być gorszy. Każdy chce mieć swoją bazę danych. I co z tego, że przy okazji wmawia się pt. klientom, że to konieczne i że tak mówi uchwała ZTM, MZK, MZA, itd. etc., która nagle okazuje się być ważniejszą od Ustawy o ochronie danych osobowych, na którą jeszcze się sami powołują w uchwale. I po raz kolejny jedna instytucja zwala całą biurokrację na urząd państwowy, czytać Ratusz M. St. Warszawy, pod który bezpośrednio podlega ZTM.
Bo tak na prawdę, to zamiast wszystkich danych wystarczyłoby podać PESEL. Bo w tych kilkunastu cyferkach zawarte są wszystkie inne dane, które są wymagane.
U mnie w pokoju też leży trochę biletów, których już nie skasuję, a chętnie zwrócę jak tylko ktoś się palnie w łeb i zmieni ten głupi zapis i jedynym papierkiem, towarzyszącym wymianie biletów na pieniądze będzie potwierdzenie odbioru biletów, które będzie wystawiał ZTM, bez wymagania imienia, nazwiska, adresu, PESELu, NIPu, REGONu, grupy krwi i numeru buta.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 września 2011 w Warszawa

 

„Życie choć piękne tak kruche jest…” – ХК Локомотив Ярославль

7 września 2011, godzina 16:05 (czas moskiewski) – ten dzień i ta godzina przejdzie, niestety, do historii sportu. Do tej najsmutniejszej części tej historii, dołączając do takich „czarnych” dat jak 4 maja 1949 roku czy 6 luty 1958 roku.

Pavol Demitra (grający tak niedawno w „moim” Vancouver Canucks), Karel Rachunek, Stefan Patryk Liv vel Patryk Śliż i 22 innych zawodników pierwszej drużyny HK Lokomotiw Jaroslawl oraz czterech juniorów tego klubu już nigdy nie wyjedzie na taflę lodu i już nigdy nie uderzy kijem hokejowego krążka. Ich gra, ich marzenia, ich życie skończyło się nagle, parę minut po starcie wyczarterowanego Jaka-42, którym mieli polecieć do Mińska na inauguracyjny mecz ligi kontynentalnej z Dynamem Mińsk. Nie dolecieli.

O każdym z tych, którzy odeszli można napisać wiele, w końcu był to jeden z najsilniejszych klubów w jednej z najlepszych lig świata hokejowego.

Ale wśród ofiar katastrofy radzieckiego samolotu jest jeden Polak – Patryk Śliż. Urodził się 21 grudnia 1980 roku w Gdyni. Jego rodzice oddali go do domu dziecka, z którego w wieku czterech lat został adoptowany przez szwedzką rodzinę. Prawdopodobnie to zdecydowało, że zaczął grać w hokej, że dane mu było być bramkarzem reprezentacji „Trzech Koron”. Jednak nie zapomniał nigdy, który kraj jest jego ojczyzną. Zachował polskie imię jako drugie, zaraz za szwedzkim Stefan, a w wywiadach podkreślał przywiązanie do Polski. Miał też jedno marzenie, którego nie zdążył spełnić. Chciał poznać swoich prawdziwych rodziców. W swojej karierze reprezentował szwedzki HK 71 Jönköping, Grand Rapids Griffins z amerykańskiej ligi AHL, Toledo Storm z ligi ECHL, a w Rosji Sibir Nowosybirsk. W 2000 roku został wybrany w czwartej rundzie draftu przez Detroit Red Wings. Kontrakt z Lokomotiwem podpisał przed sezonem 2011/2012…

Na stronie internetowej: http://presschicago.com/gallery/main.php?g2_itemId=453 można znaleźć galerię zdjęć Patryka z 2006 roku, gdy grał w Grand Rapids Griffins.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 września 2011 w Inne