RSS

Mam tak samo jak ty, miasto moje a w nim… Część 4.

07 Paźdź

Dziś o Pomniku Czterech Śpiących, o pewnych gruntach na Szczęśliwicach i o autobusowej „agitacji wyborczej”.

1a) Pomnik „Czterech Śpiących” zatrzyma budowę metra? (Gazeta.pl Warszawa)

15 października ma ruszyć budowa metra przy Dworcu Wileńskim. Wciąż nie ma zgody, by z placu budowy przesunąć pomnik „Czterech Śpiących”.

1b) Prezydent miasta złoży wniosek do prezydent miasta (TVNWarszawa.pl)

Hanna Gronkiewicz–Waltz złoży wniosek do Hanny Gronkiewicz-Waltz, a następnie, po rozpatrzeniu przez miejskie Biuro Architektury, przychyli się do niego i wyda zgodę na przesunięcie pomnika „Czterech Śpiących” – donosi „Życie Warszawy”.

Standardowy przykład spychoterapi stosowanej, zwanej także niewłaściwością urzędniczo-organizacyjną. Czyli po prostu: my nie wydamy decyzji, bo jak coś pójdzie nie tak, to będzie na nas. I tak prośba o zgodę na przesunięcie tegoż pomnika krąży sobie gdzieś między siedzibami: wojewody mazowieckiego, P.O. prezydent miasta stołecznego Warszawy, konsorcjum AGP Metro. Istniała realna szansa, że prośba rozszerzy swoją orbitę i zahaczy o siedzibę Miejskiego Konserwatora Zabytków, powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, ministerstwa właściwego ds. infrastruktury oraz ministerstwa właściwego ds. kultury i dziedzictwa narodowego. Na szczęście okazało się, że krąg się znacznie zacieśnił i prezydent HG-W złoży odpowiedni wniosek do starosty, czyli… HG-W. Jak się okazuje ta procedura potrwa kilka tygodni.
Bez komentarza.
Jeżeli ten pomnik dotrwa w całości (względnie po rozłożeniu i ponownym złożeniu) do końca budowy drugiej linii metra, to powinno się to zakończyć nagrodą Nobla. Pokojową albo literacką.

2) Bezradność rodziny Derdów: „Czy mamy się podpalić?” (Gazeta.pl Warszawa)

Choć mają korzystne wyroki trybunału w Strasburgu, rodzina Derdów od 20 lat nie może odzyskać działki na Ochocie. – Czy mamy się podpalić, aby władze miasta wreszcie dostrzegły nasz dramat? – pytała wczoraj pod ratuszem Hanna Derda-Nowacka. (…) Rodzina od lat 90. walczy o grunt przy ul. Szczęśliwickiej. Grunt kupił jeszcze przed wojną dziadek, właściciel cegielni w Szczęśliwicach. Jego spadkobiercy postanowili walczyć tylko o jedną. Chodzi o 2,2 tys. m kw., gdzie dziś mieści się parking i hala Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego. Warszawa nie może zwrócić części działki, na której stoi budynek. Problem w tym, że budynku MPT nie da się podzielić.

Kolejny przykład porażki władz Warszawy. Nie pierwszy i nie ostatni. I to porażka ludzi, którzy podobno znają prawo. Ale jak widać znajomość nie zawsze idzie w parze z respektowaniem tego prawa. – Prawo zabrania nam wypłatę odszkodowania za działkę zabudowaną. Możemy zwrócić tylko grunt – tak twierdzi dyrektor Bajko. Ale da się to bardzo szybko i łatwo rozwiązać. Jak? Skoro ktoś postawił coś na terenie, który do niego nie należy można to przecież – zgodnie z prawem – rozebrać, czy jak kto woli wyburzyć. I nie ma co się tłumaczyć, że wyburzenie lub przebudowa hali MPT będzie bardzo droga i pochłonie pieniądze z budżetu miasta. Skoro wiedziało się, że nie do końca ma się prawo do budowy, to po co się budowało??

3) Agitacja w autobusie: „Kobieta ma pachnieć i gotować” (Gazeta.pl Warszawa)

Mężczyzna ma być jak stal, a kobieta pachnieć, gotować i być skłonna do baraszkowania – przekonuje emeryt w autobusie linii 180. Na kogo odda głos? Można zgadywać.

Takich ludzi lubię. Lubię ich słuchać, chociaż nie zawszę muszę się z nimi zgadzać. Każda taka osoba ma swoją wizję świata, wizję Polski. Jedni bardziej barwną, drudzy mniej. Jednak każda taka osoba potrafi merytorycznie uzasadnić swoje założenia i swoje wywody. Często taki monolog potrafi przerodzić się w dialog, a nawet w dyskusję. Czasami aż żałuję, że te dyskusje kończą się wraz z docelowym przystankiem stron włączających się do dyskusji. Bo zazwyczaj zaczynający od monologu jeździ bez wyraźnego celu po Warszawie. On nie ma nigdzie dotrzeć, on po prostu zamiast siedzieć na ławce przed blokiem czy wypatrywać godzinami na podwórko przed domem wyjmie z szafy garnitur czy co bardziej eleganckie ubranie, wsiądzie do autobusu czy tramwaju i rozpocznie opowieść o wymarzonej Polsce. Wymarzonej zarówno 30. czy 40. lat temu jak i tej Polski obecnej.
Tylko dlaczego ja zazwyczaj trafiam na ten drugi rodzaj. Rodzaj, który garnituru od dawna nie ma, a jak już ma to sto razy łatany. I który swój dzień zaczyna i kończy od butelki (kartonu) taniego wina, a kończy go butelką taniego piwa. I który w końcu swoje racje wyraża w raczej niezbyt kulturalny słownikowo żargon. Może złymi liniami jeżdżę…

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 października 2011 w Warszawa

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: