RSS

Archiwa miesięczne: Grudzień 2011

Orędzie sylwestrowo-noworoczne

Dziękuję że rok 2011 już za nami. Rok ostatnich wzlotów mistrza Małysza i rok lądowania kapitana Wrony. Jaki był… Taki jak kilka poprzednich: dla jednych zły, dla innych dobry.

Podobno rok kryzysu. Kryzysu, który zrodził się przez spekulantów i jest przez tych samych spekulantów nakręcany i będzie też w 2012.
Kryzys panuje też w branży telewizyjnej. Oglądam „Sylwester z Polsatem”, który to organizowany jest w Warszawie. I szczerze, to mam nadzieję, że jednak nawet złotówka z budżetu miasta nie poszła na ten kicz. Nie chcę się powtarzać, za artykułem ze strony stołecznej Wyborczej, ale niestety to co widać w telewizji – i pewnie ma miejsce tam, gdzie niedawno jedni chcieli kamieniami i metalowymi kratami przekonać innych, że ich racja jest lepsza – ociera się o granicę kiczu, masówki i marnej tragedii.
O ile wykonawcy dają radę i dlatego to oglądam, to z prowadzącymi jest już gorzej. Po jaką cholerę na jednej imprezie ośmiu prowadzących: młody aż do śmierci Ibisz, znane z tego że są znane Cichopek, Popielewicz, Sykut, lekko zużyta Młynarska, wyrwany z kabiny komentatorskiej Borek, nie mający nic wspólnego z muzyką rock Maciej Rock i jedyny trzymający poziom Dowbor. Do tego dochodzą Mariusz Kałamaga i Paweł Pindur z Łowców.B, którzy jako jedyni od początku do końca potrafią się odnaleźć na takiej imprezie i wystarczyło by, żeby ten duet poprowadził sylwestra, a nie podstarzałe i wymięte już „gwiazdki” z Polsatu. I jeszcze co tam robi ten biedny Marek Magiera. Ja wiem, że to jego stacja, ale na miłość Boską (tak, wiem, że nie wolno) czy On musi się zniżać do poziomu reszty polsatowskiego średniactwa prowadzącego ten koncert. Panie Marku, wracaj pan do siatkówki, bo tam pana miejsce i to bardzo dobre miejsce.
Ja nie wiem, czy pierwsza ósemka dostała od prezesa Polsatu nakaz na wymyślenie najgłupszego tekstu między występami kolejnych muzyków, bo wręcz prześcigają się w gadaniu takich bredni, że aż uszy więdną i człowiek ma ochotę rzucić czymś w odbiornik TV z nadzieją, że w jakiś magiczny sposób ten przedmiot przedostanie się na pl. Konstytucji i trafi tę grupkę wzajemnego niezrozumienia. Bo przecież wiadomo, że jak zgasną światła i kamery, to niektórzy z nich by się na wzajem pozagryzali.
Może kiedyś ktoś pójdzie po rozum do głowy i organizując koncert, który ma być najlepszym w Polsce poprowadzą go osoby, które mają do powiedzenia coś mądrego, a nie tylko pierdzielą nie do końca wiadomo o czym. Bo jeżeli ma być kolejny koncert miejski taki jak ten to będzie porażka.

A z okazji nowego roku 2012 życzę:
– memu miastu Warszawie – zmiany ludzi na głównych stołkach w Ratuszu miejskim, bo kolejny rok z kapitan HGW skończy się całkowitym zatopieniem niektórych ważnych dla tego miasta instytucji, które obecnie obecne władze olewają jak pies, który tydzień nie był wyprowadzony na spacer olewa pierwsze napotkane drzewo na spacerze.
– mieszkańcom Warszawy – uśmiechu i radości z tych wszystkich głupot i debilizmów, które serwują nam niemal co dzień Ratusz i decyzyjni w nim urzędnicy.

Wesołego 1 stycznia i wszystkich kolejnych dni.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 grudnia 2011 w Warszawa

 

Niedzielny kibic NBA

Ze wszystkich sportów, którymi się interesuję koszykówka zawsze była wysoko, ale raczej za podium. Szczególny przypadek tyczy się zaś koszykówki za oceanem. W życiu nie obejrzałem w całości żadnego meczu ligi NBA. A przynajmniej nie pamiętam takiego faktu. Nie pamiętam też, żebym – tak jak to jest w przypadku hokeja w wydaniu amerykańsko-kanadyjskim – miał ekipę której wyniki zawsze śledzę z zapartym tchem i jeżeli jest to możliwe to oglądam ich mecze. Dla jasności – jestem fanem Vancouver Canucks, zaś w europejskiej koszykówce wśród „favorite team” mam m.in. FC Barcelona czy Ferencvárosi TC.
Ale jednak trzeba mieć jakieś pojęcie o tych rozgrywkach, zwłaszcza że w tym roku było blisko, żeby nie wystartowały. A mogło się tak stać przez pieniądze i brak dogadania się władz ligi i koszykarzy. Przyznam, że kwoty jakie pojawiały się w prasowych depeszach w tym temacie powodowały u mnie spadek świadomości matematycznej i tego ile zer ma milion, miliard, bilion i co jest czym na amerykańskim rynku. Okazało się, że w niektórych przypadkach jednostkowa pensja niektórych zawodników pozwoliłaby zapewnić funkcjonowanie klubu w PLK przez cały sezon wraz z kontraktami dla najlepszych Polaków z naszej ligi.
Jak dla mnie to lekki przerost formy nad treścią, ale trzeba się dostosować i nie być we wszystkim buntownikiem. Sezon startuje punktualnie w Boże Narodzenie i do tego czasu wypadałoby się zdeklarować komu się kibicuje. Chociaż „kibicuje” to nie najlepsze określenie moich uczuć. „Sympatyzuje” jest znacznie trafniejszym, cokolwiek ono znaczy.
Nie jestem bardzo przywiązany do barw klubowych w NBA, więc sympatyzowałem już z Chicago Bulls, Toronto Raptors, Orlando Magic, New Orlean Hornets i Houston Rockets. W tym roku zdecyduję się pewnie na Phoenix Suns (syndrom Gortata) i… nie wiem. Może Washington Wizards, może Charlotte Bobcats, a może Memphis Grizzlies. Zobaczę po składach, w których i tak większość nazwisk będzie mówiła mi obecnie niewiele. Ale wraz z sezonem pewnie będzie pod tym względem lepiej.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 grudnia 2011 w Bez kategorii

 

Motyw sowy w logach, herbach i odznakach klubów sportowych

Co łączy duński Akademisk BK, francuski Dijon FCO, albański KS Bylis Ballsh i angielskie Sheffield Wednesday FC? Poza tym, że są to europejskie kluby piłkarskie, to jest też inna rzecz, która je łączy. Odpowiedź jaka, w tytule wpisu, zaś potwierdzenie w jego rozwinięciu.
PS. Wpis specjalnie dla pewnej koleżanki.
Read the rest of this entry »

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16 grudnia 2011 w Bez kategorii

 

Bajki i dyrdymały o elektrowni atomowej

Jeden z największych polskich koncernów energetycznych, będący także sponsorem tytularnym jednego z polskich klubów siatkarskich to dla mnie powód do radości. A radość ta wynika z tego, że dzięki niemu mam o czym pisać. Dziś temat elektrowni atomowej.

1 grudnia doszło do potężnego wybuchu. Jeszcze nie w elektrowni atomowej, bo takiej nie ma jeszcze w Polsce, ale i tak dzięki działaniu koncernu energetycznego PGE. Tego dnia, analitycy PGE rodem z bieguna południowego, wskazali miejsca, w których mogłaby ich zdaniem powstać pierwsza w Polsce elektrownia atomowa. Na finalnej liście znalazły się trzy miejsca: Żarnowiec i Choczewo na Pomorzu Wschodnim oraz Gąski niedaleko Mielna na Pomorzu Zachodnim.
Dziś odniosę się do tej lokalizacji, która budzi u mnie największe kontrowersje, a mianowicie Gąski. Gąski to miejscowość około 12 kilometrów od Mielna i niewiele więcej od Koszalina. Wizytówką Gąsek jest druga po świnoujskiej najwyższa latarnia morska na polskim wybrzeżu. Poza tym Gąski to piękne, czyste plaże, wspaniały nadmorski klimat, urok małego letniska, spokój i wypoczynek, połączony z interesującą bazą noclegową. Obok wspaniałego mikroklimatu, powietrza nasyconego jodem i zapachem drzew iglastych, Gąski słyną z walorów uzdrowiskowych, które zawdzięczają pokładom glinki zielonej. I w to wszystko PGE chce wrzucić bajzel pod tytułem elektrownia atomowa. Brzmi absurdalnie – nieprawdaż??
PGE od wiosny przyszłego roku chce prowadzić tu pogłębione badania, które mają ostatecznie stwierdzić czy jest to dobra lokalizacja. W ramach badań mają być przeprowadzone m.in. wiercenia, badania hydrologiczne i meteorologiczne. Ja osobiście proponuję dyrektorowi ds. operacyjnych spółki PGE Energia Jądrowa Jackowi Cichoszowi badania psychologiczne wszystkich jego podwładnych, którzy wpadli na wspaniały pomysł ulokowania elektrowni na działce w sąsiedztwie Gąsek.

Dzięki Bogu w Polsce na pospolite ruszenie mieszkańców w sprawach ważnych nie trzeba długo czekać. 3 grudnia w Sarbinowie zebrało się 400 mieszkańców gminy Mielno, by wyrazić swoją dezaprobatę co do chorego pomysłu PGE EJ. Ich stanowisko jest jasne: NIE CHCEMY ELEKTROWNI W GĄSKACH. Całe szczęście, że mieszkańcy mają poparcie w miejscowych władzach. Mam tylko nadzieję, że poparcie to nie zmieni się wraz z coraz silniejszym lobbowaniem PGE EJ i wziętymi z dalekiego kosmosu kwotami i możliwościami.
O ile jednak PGE może znaleźć sposób na przekonanie władz (w końcu władze to członkowie partii politycznych), to nie ma takich możliwości, by przekonać mieszkańców. Nie przekonują ich bowiem dyrdymały, jakoby elektrownia miała zostać zbudowana w najnowocześniejszej technologii i będzie bezpieczna. Tak samo bowiem mówiono, gdy powstawała elektrownia w Czarnobylu i w Fukushimie. Szeroko pojętą głupotą, mogącą śmiało kandydować do Głupoty XXI Wieku, jest także mówienie, że elektrownia stanie się atrakcją turystyczną. Czy 60-metrowe betonowe budowle na 200-hektarowej działce przyciągnie więcej turystów niż spokojna okolica Gąsek, Sarbinowa i Mielna? Sorry, wątpię.
Właściwie kwintesencją bredni jest ta wypowiedź:

Tenże sam pan Cichosz podkreślał, że doświadczenia innych krajów pokazują, że tereny, w których pojawia się elektrownia jądrowa, mają niesamowitą szansę na rozwój. I tym stwierdzeniem pan Cichosz sam się wkopał. Kluczem jest zwrot: „innych krajów”. Polska nie jest innym krajem i każdy socjolog powie mu, że w tak strategicznych sprawach jak elektrownia atomowa nie należy posługiwać się badaniami innych państw, gdyż każde społeczeństwo jest inne.
Zaś zapewnienia przedstawicieli PGE jakoby turystyczny charakter okolicy został zachowany można spokojnie wsadzić między bajki, tuż obok wielu innych pozycji napisanych już przez ten sam koncern.
Odnośnie miejsc pracy, to owszem będą. Ale dla obcokrajowców. Bo skąd u nas wziąć fachowców i od budowy i od obsługi takiego dziwactwa, skoro ma to być pierwsza w Polsce elektrownia. A żółtodzioba nikt o zdrowych zmysłach (chyba w PGE ktoś taki jest) za kontrolkami i dźwigienkami nie posadzi.
Co ciekawe przeciwko ulokowaniu elektrowni w Gąskach protestują też… Niemcy. Media za Odrą zauważają, że Gąski oddalone są od granicy zaledwie o 100 kilometrów. Dlatego w Brandenburgii już teraz zbierane są podpisy przeciw elektrowni.

Ja trzymam kciuki za mieszkańców Gąsek. Zaś jeżeli PGE nie może znaleźć sobie dogodnego miejsca na elektrownię to proponuję wykorzystanie tego co już i tak zostało przygotowane kiedyś pod elektrownię. Czyli Czarno… przepraszam, Żarnowiec.

Zaś wszystkim, którzy chcą być na bieżąco z informacjami z tego tematu polecam te oto strony na FB:
1) STOP ELEKTROWNI ATOMOWEJ w Gąskach
2) GĄSKOBYL – Atomowi w Gąskach mówimy NIE

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 7 grudnia 2011 w Inne

 

Tagi: , , , , ,

Zabezpieczony: Mam tak samo jak ty, miasto moje a w nim… Morderstwo Mirkowa

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

 
Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Opublikował/a w dniu 4 grudnia 2011 w Bez kategorii

 

Kto z kim i dlaczego na Euro 2012

Poniższe typowanie ma jedynie charakter zabawowy. Autor wpisu prawdopodobnie nie ma żadnego wpływu na wynik losowania.

Mamy 16 zespołów podzielonych przed losowaniem wg. rankingu na cztery koszyki.
Koszyk 1: Polska, Ukraina (te dwie drużyny – wiadomo, gospodarze i nie rozstawieni w koszyku za ranking), Hiszpania, Holandia.
Koszyk 2: Niemcy, Włochy, Anglia, Rosja
Koszyk 3: Chorwacja, Grecja, Portugalia, Szwecja
Koszyk 4: Dania, Francja, Czechy, Irlandia.

Wiadomo już, że Polska będzie w grupie A, zaś Ukraina w grupie D. Reszty nie wiadomo, ale można sobie poobstawiać kto z kim zagra. Ja obstawiam tak:

Grupa 1: Polska, Niemcy (bo tak po prostu musi być), Chorwacja, Czechy
Grupa 2: Hiszpania, Anglia, Portugalia (żeby były derby Półwyspu Iberyjskiego), Irlandia (żeby były derby Wysp)
Grupa 3: Holandia, Włochy, Szwecja, Francja (żeby się Francuzi na Włochach odegrali)
Grupa 4: Ukraina, Rosja (żeby Rosja dostała łupnia od Ukrainy), Grecja, Dania.

EDIT (2 grudnia 13:00): Czyli wiadomo, że moje typowania się nie sprawdzą, albo sprawdziły się w dużym stopniu, ale dla „pseudolosowania” w sport.pl: http://www.sport.pl/video/12,98305,10746558,Losowanie_Euro__Trafilismy_najlatwiejsza_grupe_.html

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 grudnia 2011 w 1x2, Piłka nożna