RSS

Archiwa miesięczne: Luty 2012

AZS Politechnika opuściła szlaban przed „Łoko”

„Inżynierowie” rozegrali wczoraj kolejny mecz, który umocnił mnie w przekonaniu, że ta grupa chłopaków jest całkowicie nieprzewidywalna.
W którym momencie wiedziałem już, że AZS PW mecz z Łokomotywem Charków wygra? Była to wygrana piłka setowa w pierwszym secie. Chociaż ostatnie sześć akcji premierowego seta w Arenie Ursynów przebiło zdecydowanie emocje towarzyszące meczom „Orłów Wenty”. Z resztą cały set był niesamowity, bo przecież AZS przegrywał już 12:18. Potem przyszedł drugi set, w którym podopieczni Radka Panasa zaproponowali, by Ci, którzy jeszcze nie zażyli leków na uspokojenie w trakcie ostatnich akcji pierwszej partii zrobili to teraz. Trudno, przegrany set na szczęście nie miał żadnych konsekwencji w całym meczu. Set trzeci Ukraińcy kontrolowali do stanu 18:14 dla „Łoko”. Potem „Inżynierowie” zaczęli stopniowo opuszczać szlaban wygrywając seta znów na przewagi 27:25. Początek czwartego seta wyglądał jak wyścig składu TGV z parowozem Union Pacific 3985 po Centralnej Magistrali Kolejowej. Maszynistą polskiego zespołu został Paweł Mikołajczak, który przy wsparciu kolegów wyprowadził stołecznych na prowadzenie 6:0. Przewaga w secie utrzymywała się długo, jednak w końcowej partii „Łoko” nabrało lekkiego rozpędu i przegrywało już tylko 17:20. Ukraińcom wyraźnie jednak zabrakło węgla i przegrali seta do 19 i tym samym całe spotkanie 1:3.

Pytanie teraz, co zobaczymy w rewanżu w Charkowie. Zobaczymy niemal na pewno (dlaczego niemal, to napisałem we wstępie) zacięty pojedynek. Łokomotyw pokazał, że mimo, iż jest „tylko” Mistrzem Ukrainy, to gra typową dla radzieckiej i postradzieckiej szkoły siatkówkę siłową. Pytanie też, w jakim składzie AZS pojawi się na boisku. Do Charkowa lecą wszyscy zawodnicy, więc nie jest wykluczone, że na parkiecie pojawi się także Patrick Steuerwald oraz Grzegorz Szymański, chociaż wczoraj typowani przed sezonem na rezerwowych – Maciek Gorzkiewicz i Paweł Mikołajczak pokazali, że są w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność w prowadzeniu gry przeciwko Ukraińcom.
Atutem charkowskiej „kamandy” będzie także własna publiczność, której 40 przedstawicieli gościliśmy w Warszawie.
Serce każe być optymistą, rozum – realistą, a pomiędzy jednym i drugim jest ulokowany pesymizm. Bo przecież i tak to co do tej pory osiągnęli „Inżynierowie” zapisało się już złotymi zgłoskami w historii warszawskiej siatkówki, która po wielu latach znów ogląda 1/4 europejskiego pucharu i nikt nie powinien mieć im za złe tego, że (odpukać w niemalowane itd. itp.) w rewanżu sobie nie poradzą. Ale też apetyt ponoć rośnie w miarę jedzenia i najwięksi marzyciele i optymiści już zastanawiają się nad tym, gdzie zostanie rozegrany finał Pucharu CEV Challenge 2012 pomiędzy AZS Politechnika Warszawska i Tytanem AZS Częstochowa. Do takiego finału droga jeszcze bardzo kręta i daleka i trudno przypuszczać, by Maccabi Tel Awiw, Tomis Constanţa, Lausanne Université Club, Prefaxis Menen, Rennes Volley 35 i Łokomotyw Charków nie chciały być uczestnikiem wielkiego finału 2012 CEV Volleyball Challenge Cup.
Wszystko więc w rękach, nogach i głowach „Inżynierów”, którzy 29 lutego będą mieli podwójną szansę na wygraną. Bo nawet jeżeli nie wygrają całego spotkania w charkowskim Pałacu Sportu „Łokomotyw”, to wystarczy, że wygrają jednego seta. Tego, który nazywa się „złoty set”.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 lutego 2012 w AZS Politechnika, Siatkówka

 

Piłka nożna vs inne sporty w Warszawie

W styczniu redaktor naczelny Akademickiego Przeglądu Sportowego, Bartłomiej Korpak, popełnił artykuł „Zima, pieniądze, protesty, pasje i marzenia”, który ukazał się na łamach pierwszego w tym roku numeru ww. magazynu. Całość dostępna jest m.in. na stronie http://ratujmyazspw.pl/articles.php?article_id=22. Jest to artykuł niezwykle szczery i prawdziwy, jednak tuż po przeczytaniu go zrodziła się we mnie konieczność komentarza.

Na początek kilka danych liczbowych z Budżetu M. St. Warszawy na rok 2012. Jak ktoś nie chce czytać to może ominąć.

Realizacja zadań związanych wyłącznie z organizacją UEFA EURO 2012 (z podziałem na rodzaje wraz z kwotami w PLN, wybrane):
Zakup usług komunikacji miejskiej – 3 790 000,
Utrzymanie i obsługa systemu biletowego ZTM – 500 000,
Organizacja komunikacji, marketing, nadzór i kontrola ruchu – 1 215 300,
Opracowania i analizy związane z komunikacją miejską – 2 097 443,
Utrzymanie i remonty dróg oraz projekty czasowej organizacji ruchu – 7 900 000,
Gospodarowanie parkingami i węzłami komunikacyjnymi – 1 601 000,
Zapewnienie czystości na drogach w tym na terenach objętych ręcznym oczyszczaniem – 4 811 000,
Zapewnienie serwisu szaletów miejskich i kabin sanitarnych – 1 495 000,
Zapewnienie ochrony i porządku w miejscach publicznych i kontrola ruchu drogowego – 1 000 000,
Promowanie zdrowego stylu życia – 3 863 440, Przedsięwzięcia artystyczne i kulturalne – 6 100 978,
Imprezy i programy związane z EURO mające upowszechniać formy aktywnego spędzania czasu – 800 000,
Strefa Kibica UEFA EURO 2012 – 27 105 000 (dodatkowo 4 000 000 złotych miasto dostanie od UEFA na stworzenie Strefy Kibica)
Reklama w mediach zagranicznych oraz promocja wizerunkowa Miasta – 12 059 500

Tu informacja dla tych co nie czytali rozpiski – z powyższego wychodzi 70,5 miliona złotych na EURO 2012. Teraz już proponuję czytać.
Bo dla porównania na promocję miasta poprzez udział w wystawach, targach, imprezach promocyjnych, mających na celu dotarcie z określonymi komunikatami na temat wizerunku miasta do określonych odbiorców oraz budowanie relacji emocjonalnych mieszkańców z Miastem – promocję miasta podczas imprez sportowych w 2012 roku:
– Biuro Promocji Miasta ma do wykorzystania 30 055 000 złotych (z czego 27 105 000 złotych przeznaczy się na wspomnianą już Strefę Kibica);
– Biuro Sportu i Rekreacji ma do wykorzystania 2 900 000 złotych, które ma zostać rozdysponowane na promocję miasta podczas imprez sportowych, takich jak m.in.: mecze siatkówki i koszykówki rozgrywane przez warszawskie drużyny ekstraklasy, impreza biegowa pn. „Biegnij Warszawo”, wyścig kolarski Tour de Pologne, międzynarodowy turniej tenisowy.

Z tego co się orientuję, to innych poza AZS PW drużyn siatkarskich i koszykarskich w ekstraklasie w Warszawie nie ma, więc chodzi o AZS PW. Winszuję też Radzie Miasta przeznaczania pieniędzy na organizację etapu Tour de Pologne, który w tym roku w Stolicy nie pojedzie, co było od dawna wiadomo.

Z zazdrością patrzę na miasta, które nie tylko chcą wspomagać profesjonalne zespoły ligowe w sportach innych niż piłka nożna, ale i same znajdują sposób by te pieniądze w budżecie miasta się znajdują. I coraz częściej dochodzę do wniosku, że dla siedzących na najbardziej strategicznych stołkach w stołecznym ratuszu, w tym na tym najważniejszym – najlepszą sytuacją by było, gdyby po EURO 2012 na całym profesjonalnym sporcie ligowym w Warszawie dokonano skutecznej eutanazji. Bo litry potu wylane przez władze miejskie by przypadkiem nie zobaczyć tego jak upadają takie zasłużone dla warszawskiego sportu marki jak „Sarmata”, „Skra” czy „Gwardia” (o czym też wzmiankował red. Korpak) nie mogą iść na marne gdy na placu pozostały już prawdziwe niedobitki.
Tylko, że jeden z tych niedobitków stał się już nie solą, ani zadrą ale solną bryłą czy kołkiem osinowym w oku ratusza. Nazywa się on Legia. Dokładnie to chodzi o klub, który powstał wiosną 1993 roku – czyli drużyna piłki nożnej, znana obecnie jako KP Legia Warszawa SSA. Będący obecnie we władaniu ITI klub sprawia coraz więcej problemów zarówno właścicielowi – bo nie przynosi oczekiwanych zysków, a wręcz przeciwnie straty – jak i miastu – bo zaczął się zbytnio panoszyć na dzierżawionym od miasta od wielu wielu lat stadionie, który to niedawno za 500 milionów złotych z budżetu miasta został zbudowany niemal od podstaw. Co miasto dostało od klubu w zamian? Generalnie nic, poza czynszem, który z górką pokrywa sponsor… no właśnie… nie do końca wiadomo czego. Bo nie jest to nazwa stadionu, a czegoś dziwnego, co sprawia, że na stadion przy Łazienkowskiej mówi się „Pepsi Arena”. Niestety nadal poza Stolicą Legia kojarzy się ludziom z pseudokibicami, którzy dają popis swojej siły głównie poza stadionem i często wygrażają ludziom z partii, której zawdzięczają nowy stadion. Dlatego też w Warszawie nie uda się wyplenić całego sportu, bo – chcąc nie chcąc – Legia będzie musiała istnieć.
Co jednak z kibicami innych sportów drużynowych? Jeżeli władze Warszawy nadal będą kontynuowały swoją politykę i będą spożytkowywać swój czas na niezauważanie, że istnieją w Polsce rozgrywki ligowe bardziej poważane i doceniane na świecie niż bardzo średnia piłkarska ekstraklasa, w której kontrakty zaczynają być coraz bardziej niebotycznie wysokie, to pewnie niedługo uda im się uśmiercić AZS Politechnikę i kibice koszykówki czy siatkówki, którzy nie utożsamiają się z Legią, rozgrywki Tauron Basket Ligi czy PlusLigi będą mogli oglądać tylko w telewizji. Bo nawet jeżeli udałoby się jakimś cudem wprowadzić jakiekolwiek twory grające pod nazwą Legii do ekstraklasy siatkówki czy koszykówki, to nie wszyscy zdecydują się przyjść na mecz, w obawie o swoje zdrowie. No chyba, że akurat w tym samym czasie będzie grała piłkarska Legia, bo wtedy hale siatkarsko-koszykarskie będą zapewne puste, gdyż obecni kibice Legii pojawiający się na meczach koszykarzy Zielonych Kanonierów to kibice piłkarscy, którzy mecze „pod dachem” traktują jako przerywnik od meczów na Łazienkowskiej, często nie znając przy tym zawodników i podstaw gry, w których przepisów jest znacznie więcej niż w piłce nożnej, i na których można przepłukać gardło procentami.
Dlatego też Warszawie POTRZEBNA jest różnorodność – zarówno w profesjonalnych rozgrywkach ligowych na najwyższych szczeblach, jak i samych klubów. Tak, aby każdy znalazł coś dla siebie.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 lutego 2012 w Bez kategorii

 

Zatrzymać ukraińską Łokomotywę


Łokomotyw Charków. Mistrz Ukrainy, to środowy przeciwnik AZS-u Politechnika Warszawska w ¼ finału Pucharu Challenge siatkówki.
Dotychczas „Inżynierowie”, którzy kolejny sezon borykają się z potężnymi problemami finansowymi, w dużej mierze spowodowanej przez niechęć do wsparcia ze strony miasta Warszawy, sprawili radość eliminując w II rundzie kwalifikacji Mietałłurg Żłobin, mistrza Białorusi oraz w I rundzie zasadniczej OK Mladost Marina Kastela, mistrza Chorwacji oraz ogromną sensację pokonując rosyjskie Dinamo Krasnodar. Teraz kolejna ekipa ze wschodu Europy zagra w Warszawie.
Myśląc „sport na Ukrainie” pojawiają się nazwiska – Serhij Bubka, Andrij Szewczenko czy Anatolij Tymoszczuk. Siatkówka na Ukrainie nie jest sportem tłumów, jednak nie oznacza to, że drużynę z Charkowa można lekceważyć. Wprost przeciwnie, gracze „Łoko” są niemal etatowymi uczestnikami pucharów europejskich z kilkoma sukcesami na koncie. Wielu zawodników, grających w Charkowie trafiło później na zachód. Idealnym przykładem jest Ołeksandr Stacenko, który z „Łoko” trafił do AZS Politechnika Warszawska i pokazał się z dobrej strony.
Dlatego też warto w swój środowy grafik wpisać przy godzinie 19:00: AZS PW – Łokomotyw Charków, Arena Ursynów, ul. Pileckiego 122, Warszawa – Ursynów. Szczególnie jeżeli jesteś warszawiakiem lub zależy Ci, żeby stołeczny sport nie kojarzył się tylko z perypetiami ze Stadionem Narodowym i nie zawsze dobrze zachowującymi się „kibicami”.

Przyjdź, dopinguj i daj się wciągnąć w siatkówkę. Bo Warszawa zasługuje na silny klub siatkarski!

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21 lutego 2012 w AZS Politechnika, Siatkówka, Warszawa

 

Do hymnu…

Klub sportowy to przede wszystkim zawodnicy (gwiazdy i ławkogrzejniki), kibice (ultras, hools, pikniki i janusze), działacze (lepsi lub gorsi). Ale istotną częścią klubu są symbole: herb/logo/godło, barwy, obiekt (stadion, hala, boisko, kurnik) i hymn/pieśń przewodnia. Dziś o tym ostatnim, czyli o mniej lub bardziej oficjalnych hymnach polskich zespołów siatkarskich.

1) KPS Skra Bełchatów S.S.A.

2) ZAKSA Spółka Akcyjna (Kędzierzyn-Koźle)

3) Siatkarz Wieluń S.A.
Bartosz Jagielski - Pamapol Siatkarz Wieluń

4) Fart Kielce S.A.

5) Asseco Resovia SA

6) BKS Łuczniczka Bydgoszcz S.A.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 lutego 2012 w Siatkówka

 

Łokomotyw Charków, czyli barszcz ukraiński po polsku


Po odprawieniu z kwitkiem klubów z białoruskiego Żłobina, chorwackiego Kaštel Lukšić i rosyjskiego Krasnodaru – dość nieoczekiwanie – AZS Politechnika Warszawska doszła do 1/4 finału siatkarskiego Pucharu Challenge. I chociaż jest to puchar „trzeciej kategorii” po Lidze Mistrzów i Pucharze CEV, to znalezienie się w gronie najlepszej ósemki w jakichkolwiek europejskich rozgrywkach to duży sukces, o który drużyna walczyła przez cały poprzedni sezon i połowę obecnego.
Teraz czas na kolejny mecz. I kolejny raz „Inżynierowie” pojadą na wschód. Po Białorusi i kaukaskiej Rosji przychodzi czas na bardzo wschodnią Ukrainę i Charków.

1) nazwa klubu
Jak to zwykle bywa nazwy klubów ze wschodu zawsze sprawiają dużo problemu w krajach, gdzie zamiast grażdanki czy cyrylicy (a należy dodatkowo pamiętać, że Ukraina, Rosja i Białoruś mają swoje własne alfabety w oparciu o cyrylicę) używa się alfabetu łacińskiego.

Na stronie ukraińskiej federacji siatkówki (prowadzonej w języku ukraińskim) klub nazywany jest „Локомотив” Харків. Bazując na Transkrypcji i transliteracji oraz Uwag szczegółowych do transkrypcji wyrazów ukraińskich zawartych w Wielkim słowniku ortograficznym PWN (link) transkrypcja z języka ukraińskiego na polski daje nazwę: „Łokomotyw” Charkiw. Jednak z racji tego, że nazwa miasta Харків od dawna jest spolszczona, to po polsku nazwa tego klubu brzmi: „Łokomotyw” Charków, nie zaś jak błędnie piszą dziennikarze Lokomotiw czy Łokomotiw.
Błędna nazwa jest pokłosiem wielu czynników, głównie tego, że przez wiele lat klub grał w ZSRR i grał pod rosyjską/radziecką nazwą, zaś zmiany nie zostały dostrzeżone przez wszystkich.
Oto bowiem oficjalna strona klubu z Charkowa (link), która prowadzona jest w języku rosyjskim (klub gra w otwartej rosyjskiej Superlidze), wita nas nagłówkiem волейбольный клуб «Локомотив» Харьков, czyli w transkrypcji rosyjsko-polskiej daje to: Łokomotiw Char´kow.
Ta sama strona wita nas także logo klubu, na którym widnieje napis Lokomotiv Kharkov, który jest transliteracją rosyjsko-angielską wg. standardów British Standard link do transliteracji ros.-ang.).
Żeby było ciekawiej to od tego sezonu w dokumentach CEV, m.in. na stronie CEV (link) klub widnieje pod nazwą: Lokomotyv Kharkiv, co z kolei jest transliteracją ukraińsko-angielską (link do sposobu transliteracji ukr.-ang.) z nazwy „Локомотив” Харків. Do 2011 roku włącznie w tych samych dokumentach widniał zaś pod nazwą: Lokomotiv Kharkiv.
Proste, prawda 😉
Ale wiemy, że po polsku klub ten nosi nazwę „Łokomotyw” Charków

2) historia
Tu już jest znacznie prościej.
Łokomotyw powstał w 1973 roku w Charkowie z inicjatywy Mikoli Konarowa, szefa Przedsiębiorstwa Kolei Południowej, która ma wciąż swoją siedzibę właśnie w Charkowie. Klub w tym samym roku został włączony do siatkarskiego Czempionatu Związku Radzieckiego. Swoją przygodę klub rozpoczynał od zaplecza „Wysszaja liga” – „pierwaja gruppa”. Awans do ekstraklasy klub wywalczył w drugim sezonie gry, w 1975 roku. Tego samego roku Łokomotyw po raz pierwszy gościł w Polsce, grając mecze towarzyskie w Poznaniu, które to miasto jest miastem partnerskim Charkowa.

W 1978 roku Łokomotyw po raz pierwszy i ostatni znalazł się na podium „Wysszaja liga”, zajmując w niej trzecie miejsce, za potentatami: CSKA Moskwa oraz Awtomobilist Leningrad. Późniejsze lata w lidze ZSRR nie przyniosły już takich sukcesów. Klub plasował się na miejscach w środku tabeli. Lepiej Łokomotywowi wiodło się w Pucharze ZSRR. W 1980 roku zajął trzecie miejsce, a w 1982 – drugie (znów za moskiewskim CSKA).

Po rozpadzie Związku Radzieckiego klub rok 1992 rozpoczął w ukraińskiej ekstraklasie. Premierowy sezon przyniósł drugie miejsce, za Szachtarem Donieck. Pierwsze mistrzostwo niepodległej Ukrainy przyszło w sezonie 1993/94. Jeszcze w sezonie 1992/93 Łokomotyw zadebiutował w europejskich pucharach, w ówczesnym Pucharze CEV (obecnie Challenge Cup).

Złotą erą w historii zapoczątkował sezon 2000/01, zakończony trzecim tytułem Mistrza Ukrainy. Od tego momentu charkowski klub tylko dwukrotnie nie cieszył się z mistrzostwa – w sezonach 2005/06, przed którym doświadczonych zawodników w kadrze zmienili uzdolnieni zawodnicy z zespołów rezerw i młodzików: Dmytro Storożyłow, Jewgen Kapajew, Ołeksandr Stacenko, Andrij Lewczenko, Witalij i Kostiantyn Riabucha, Sergij Kowalenko oraz w sezonie 2007/08 – zakończonym na drugiej pozycji. W 2002 roku zespół cieszył się z podwójnej korony – Mistrzostwa i Pucharu Ukrainy. Dublet Łokomotyw zgarniał także w latach 2003, 2005, 2007, 2009 i 2010.

Po debiucie w 1992 roku na europejskiej arenie klub jest niemal stałym uczestnikiem jednego z trzech pucharów organizowanych przez CEV. Największym sukcesem w Europie jest niewątpliwie zdobycie Pucharu Top Teams w sezonie 2003/04 oraz drugie miejsce w tym samym pucharze rok wcześniej. W Pucharze Challenge po reorganizacji pucharów Łokomotyw grał trzykrotnie, w sezonie 2009/10 dochodząc do 1/4 finału rozgrywek.

W 2011 roku klub z ukraińskiej Superligi przeniósł się do otwartej ekstraklasy rosyjskiej, do dywizji zachodniej.

Ten sezon w Europie dzięki „dzikiej karcie” Łokomotyw rozpoczął od 1/16 finału Pucharu CEV, gdzie przegrał z Dinamo Moskwa 0:3 i 2:3. Przegrany zespół trafił do 1/16 finału Pucharu Challenge, gdzie los skojarzył go ze szwajcarskim Volley Amriswil, który został dwukrotnie pokonany 3:0. 1/8 finału to pojedynek z 6. zespołem ligi tureckiej – Galatasaray Yurtiçi Kargo. W tym pojedynku również lepsi byli Ukraińcy, którzy wygrali 3:1 i 3:2.

Łokomotyw dosyć często grał z polskimi zespołami, głównie w meczach i turniejach towarzyskich.
Siatkarze z Charkowa wygrali we wrześniu 2008 roku w Krośnie Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Krosna z okazji obchodów 80-lecia KS Karpaty Krosno, pokonując Resovię 3:0, Jastrzębski Węgiel 2:1 i przegrywając z… AZS Politechniką 1:2. AZS PW poza meczem turniejowym rozegrał także mecz sparingowy z Łokomotywem, wygrany 3:2.
Rok wcześniej, w sierpniu 2007 toku dwumecz z Łokomotywem zagrał Jastrzębski Węgiel. W Jastrzębiu po razie wygrał jeden i drugi zespół – najpierw 3:0 Charków, dzień później 3:1 Jastrzębie. Parę dni później ukraińska ekipa rozegrała dwa mecze kontrolne z Wkręt-Metem Domexem AZS Częstochowa. Dowodzeni przez Radosława Panasa gracze spod Jasnej Góry (m.in. Krzysztof Wierzbowski) dwukrotnie przegrali – 1:3 i 2:3. Pobyt w Polsce siatkarze Łokomotywu zakończyli dwumeczem ze Skrą Bełchatów. W obu mecz zakończył się remisem 2:2.

Dużo wcześniej, bo w 1996 roku doszło do spotkania zespołu z Charkowa z CWKS Legią Warszawa w meczu fazy grupowej Pucharu Zdobywców Pucharów. 21 lutego CWKS gładko wygrał z Ukraińcami 3:0 (15-4, 15-7, 15-11).
Dokładnie dzień po 16. rocznicy tego meczu historia zatoczy koło i znów Łokomotyw zagra z warszawskim zespołem, tym razem nie będzie to nieistniejący już zespół CWKS Legii, a mająca ponad 80-letnią tradycję drużyna siatkarska AZS Politechnika Warszawska.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 12 lutego 2012 w AZS Politechnika, Siatkówka

 

Tagi: , , , , , , , ,