RSS

Mam tak samo jak ty, miasto moje a w nim… Bajzel, pośmiewisko i kopalnię.

20 Kwi

Gazeta Stołeczna kilkanaście dni temu rozpoczęła internetową dyskusję na temat „reklamowego śmietnika” w okolicy Ronda Romana Dmowskiego (czyli skrzyżowania Marszałkowskiej oraz Alei Jerozolimskich).
Zaczęło się od reklamy pewnej marki samochodów, potem stopniowo zaczęto „zauważać” reklamy na innych budynkach, by w końcu osiągnąć apogeum na hotelu Novotel (d. Forum), na którym pojawiła się „innowacyjna” reklama jednej z sieci telefonicznych (bo od paru dni już nie tylko sieci komórkowej ale i stacjonarnej).
W całym tym śmietniku bez dużego rozgłosu pozostała reklama jednej z firm zajmujących się wydobyciem węgla, która pojawiła się 31 marca na bocznej ścianie – tej zwróconej w stronę Alej Jerozolimskich – budynku Universalu, czyli Jerozolimskich 44. Jest to zarówno reklama beznadziejna, co do granic bólu obnażająca głupotę warszawskich urzędników i brak ich dobrego taktu oraz rozeznania w pewnych realiach, jakie są w tym mieście.
Oto bowiem firma ta zdecydowała się na reklamowanie swojego brandu za pośrednictwem jednego z głównych nośników swojej reklamy – zespołu siatkarskiego, który kilka lat temu zmienił swoją nazwę tak, że poza nazwą firmy-sponsora nie ma w sobie nic innego.
I tak oto, oczom mieszkańców stolicy, którzy przemierzają okolice ronda Dmowskiego ukazuje się taki obrazek:

Dlatego też, po 20 dniach koszmaru, jakim jest przejazd przez ŚCISŁE CENTRUM WARSZAWY chciałbym wystosować niniejszy apel do urzędników oraz administratorów tego budynku:

APEL
Szanowni, drodzy urzędnicy z ratusza miasta stołecznego Warszawy

walnijcie wy się z całej siły w najbliższą ścianę. Gwarantuję, że ściana nawet tego nie poczuje, bo pustka w waszych głowach jest ogromna. Domyślam się co prawda, że większości z was to, co za banner wisi w reprezentacyjnym miejscu miasta (którym ponoć „rządzicie” – miastem, nie miejscem sensu stricte), również nomen omen wisi i powiewa z wiatrem. Nie raz daliście bowiem już popis tego, że sport w tym mieście traktujecie jak zło konieczne i wszystkim, którzy nie nazywają się Klub Piłkarski Legia Warszawa SA, rzucacie kłody tak wielkie, że łatwiej je obejść niż przeskoczyć. Jednak akceptacja tego, że w takim miejscu wisi banner z podobizną osób, które to miasto mają w głębokim poważaniu, jest szczytem szczytów głupoty. Lub Waszej niewiedzy.
Dlatego też apeluję do wszystkich – od góry do dołu (i tych których uważam na kompletnych ignorantów oraz tych, którym może by i na tym zależało, żeby ta szmata czym prędzej zniknęła z tego budynku) – pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, przewodniczącego Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Rady Miasta Tomasza Sybliskiego, przewodniczącej Komisji Etyki Rady Miasta Marty Jezierskiej-Gieroby, przewodniczącej Komisji Kultury i Promocji Miasta Rady Miasta Małgorzaty Zakrzewskiej, przewodniczącego Komisji Ładu Przestrzennego Michała Czaykowskiego, Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego Jaromira Grabowskiego, Stołecznego Konserwatora Zabytków, Komendanta Miejskiej PSP m.st. Warszawy st. bryg. mgr. inż. Mariusza Wejdelka i wielu wielu innych… zdejmijcie to badziewie i przestańcie robić pośmiewisko ze Stolicy, w której – przypominam – jest klub siatkarski, któremu należałaby się pomoc, a której to ratusz bardzo skąpi. Szkoda, że nie weźmie on przykładu z innych miast, które z radością i ochotą wspierają swoje kluby siatkarskie kwotami często rzędu kilku milionów złotych, a nie śmiesznych 800 tysięcy (a kwota to przed odjęciem podatków i innych opłat, więc klub dostałby i tak znacznie mniej) na dwie sekcje, których i tak poza szumnymi zapowiedziami kogoś, kto pełni zadania rzecznika prasowego ratusza, a na pewno nim nie jest, nigdy nie było widać.
Albo niech ratusz od razu powiesi sobie na gmachu przy pl. Bankowym wielką płachtę reklamową Wisły Kraków, Cracovii albo Lecha Poznań. Będzie to ten sam rodzaj samobója co reklama JW przy rondzie Dmowskiego. Radość kibiców Legii będzie pewnie równie wielka co śmiech całej Polski i odwrotnie proporcjonalna do przychodów z tej reklamy.
Reasumując. Drodzy urzędnicy i szefowie jednostek specjalnych m.st. Warszawy. Macie w ręku całą masę paragrafów, które pozwoliłyby usunąć tę bezwstydną i parszywą reklamę z tego gmachu.
Jednak o ile śmiem przypuszczać, drodzy urzędnicy, patrząc po waszych dotychczasowych dokonaniach, to nawet nie kiwniecie na to palcem, stwierdzając że macie związane ręce, bo jest to budynek prywatny. Eh… Szkoda mi drzew, z których powstał papier, który kiedyś ktoś zadrukował, a na którym w wyborach ktoś zaznaczył pole przy waszym nazwisku.

Z poważaniem,
autor posta.

PS.
W powyższym apelu nie zrównuję wszystkich urzędników miejskiego ratusza co do ich poglądów i uwag na temat poruszony. Dotyczy on tylko osób, które w rzeczywisty sposób mają wpływ na podejmowane decyzje w mieście. Dlatego też osoby, które poczuły się urażone, zastosowanym uogólnieniem z tego miejsca przepraszam – nie was to dotyczy.

KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ – Art. 54. pkt 1.
Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 kwietnia 2012 w Warszawa

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: