Czci Jerzego Kuleja

Każdy kiedyś odejdzie. Do tego lepszego świata. Jednak, gdy odchodzą ludzie wspaniali, zawsze jest za wcześnie, zawsze jest nie w porę. Takim człowiekiem był Jerzy Kulej. Był… Zmarł dziś w bródnowskim szpitalu. Miał tylko 71. lat.

Teraz wszyscy będą nagle uchodzili za wielkich znawców boksu i pana Kuleja. Ja się przyznaje, nie wymieniłbym lat, w których zdobywał medale IO czy ME. Wiedziałbym, że złote, ale czy to 1964, 1968 czy 1972 – nie dałbym sobie nic uciąć. Niemniej trudno było tej postaci nie znać.
Chociaż urodzony w Częstochowie, to przez długie lata związany ze stołeczną Gwardią. Ale pan Kulej nie był ani tylko częstochowski, ani tylko warszawski. On był ponad pojedynczymi miejscami. On był „ogólnopolski”.

Spotkałem Go kiedyś na Pikniku Olimpijskim. Nie pamiętam… Rok, dwa, trzy temu. Rozdawał autografy, śmiał się, opowiadał anegdotki z czasów startów w ringu. Wszędzie go było pełno. Miałem okazję porozmawiać z Nim dosłownie z minutę. Nawet nie o boksie, a o sporcie polskim ogólnie. A może nawet bardziej o kondycji warszawskiego sportu. Wierzył, że doczeka jeszcze czasów, gdy Warszawa znów stanie się ośrodkiem mocnym w wielu dyscyplinach z nowoczesną infrastrukturą.

Powinno być dużo lepiej, ale będzie co będzie i powinniśmy się z tego cieszyć, bo mogłoby być jeszcze gorzej…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: