RSS

Archiwa miesięczne: Lipiec 2013

Mont Ventoux nie pokonany, ale przynajmniej ujarzmiony przez Kwiatka

tour_15_etapTo było do przewidzenia, że Flowerman, czyli nasz Michał Kwiatkowski na 15 etapie Wielkiej Pętli straci białą koszulkę najlepszego młodzieżowca na rzecz Nairo Quintany z Movistaru. Co zrobić… Omega Pharma – Quick-Step nie ma w składzie na Tour żadnego typowego górala, zaś jedyny aspirujący do roli lepiej radzącego sobie w górach Sylvain Chavanel też nie dał rady, mimo przedetapowych zapowiedzi. I tak Kwiatkowi należą się ogromne słowa uznania, bo odpadł od grupy Froome’a dosyć późno, a na mecie stracił do niego niewiele ponad 3 minuty i nadal utrzyma się w czołówce Touru.
Duże wrażenie zrobił na mnie Froome. Liderujący Brytyjczyk z grupy Sky na podjeździe pod Mont Ventoux dwa razy niemal z miejsca potrafił „odstawić od koła” Quintanę, że podobne to chyba widziałem ostatnio w Formule 1, gdy Vettel uporał się z jakimś maruderem i zaraz zniknął mu z przodu. Na kilkuprocentowym wzniesieniu Froome potrafił jechać tak szybko i lekko, jakby to był płaski stół, a nie stok Géant de Provence. Jeżeli jest to efekt tylko i wyłącznie znakomitego przygotowania fizycznego do wyścigu, to już teraz mogę się założyć, że żółta koszulka aż do finałowej kreski na Polach Elizejskich w Paryżu nie zmieni już swojego właściciela.
No i jeszcze jedno: Tylu kibiców w polskich, biało-czerwonych barwach na trasach kolarskich wyścigów nie widziałem od dawna. To też cieszy. Zwłaszcza, że to jednak setki kilometrów od Polski.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 lipca 2013 w Kolarstwo

 

Tagi: , , , , , , ,

Hot fanka + facebook = Żal

Czasami zastanawia mnie to, na ile posunięta w rozwoju jest głupota tzw. hot fanek polskiej siatkówki, które z nadmiaru wolnego czasu (wszak zaczęły się wakacje – więc dla większości z nich jest to właśnie czas wolny) tworzą na potęgę fanpejdże o siatkówce/siatkarzach/siatkarkach.
Fanpejdże te nie są ani szczególnie urokliwe, ani szczególnie opiniotwórcze. Wprost przeciwnie. Skłaniam się ku stwierdzeniu, że sam fakt ich facebookowego bytu sam w sobie jest już zamachem na inteligencję człowieka. Budzą te strony we mnie uczuciową mieszankę, na którą składają się: politowanie, zniesmaczenie i śmiech. Bo przecież nie może być inaczej, skoro zdecydowaną większość takiej strony stanowią: wpisy z użyciem języka polsko-pokemoniastego (przykład: „Którego siatkarza kochacie, ja LoooFFcIaM [tu pada nazwisko byłego atakującego reprezentacji Polski, który ostatnio był w klubie przyjmującym]”) czy beznadziejne konkursy, łamiące wszystkie możliwe regulaminy facebooka, w których do wygrania są „Zebrane specjalnie dla Was autografy siatkarza X czy Y” (czytaj: wystane przy barierce lub bandzie po meczu, przy jednoczesnym wielokrotnym wypiszczeniu lub wykrzyczeniu nazwiska zawodnika i będące jednym z kilkunastu takich samych zebranych od tego zawodnika i kolejny jest już niepotrzebny).
Prawdziwą jednak plagą jest MASOWE pożyczanie zdjęć wykonanych przez akredytowanych dziennikarzy – fotografów podczas meczów lub innych wydarzeń siatkarskich. Taka pożyczka oczywiście nie może obejść się bez drobnej edycji takiego zdjęcia, która to polega najczęściej na zgrabnym (lub nie) usunięciu podpisu zdjęcia i podpisaniu go jako swoje, lub w najlepszym przypadku pozostawienia go bez podpisu.
Czasami to szkoda, że facebook nie jest na tyle restrykcyjny by z miejsca bądź po zgłoszeniach usuwał fanpejdże, na których roi się od takich zdjęć/grafik. Współczuję tym wszystkim fotografom, dla których wykonywane zdjęcia są czasem nie tylko pasją, ale i pracą, za którą dostają polskie złotówki, a które potem rozpływają się po takich fanpejdżach, podpisane jako no-name lub własne, czyli autorki fanpejdża. Oczywiście zawsze można liczyć na pomoc znajomych, którzy wyłapią i zgłoszą to fotografowi lub administracji facebooka. Jednak okiełznanie i przejrzenie każdego z takich śmietników, bo inaczej takich fanpejdży nie nazwę, zajmuje dużo czasu i nie zawsze wszystko się zauważy.
Największy żal wzbudzają komentarze i wyjaśnienia administratorki, która pod wpływem masowych zgłoszeń złamania prawa zaczyna pokrętnie tłumaczyć, że to nie ona, że to ktoś inny wstawił (dziwne, że z użyciem konta administratora/redaktora) i że nie chciała źle, i że inni też tak robią. Po chwili (krótszej lub dłuższej) problemowe zdjęcie znika z fanpejdża i administratorka uważa sprawę za zamiecioną pod dywan. I szkoda, że zazwyczaj sprawa się na tym kończy. Bo gdyby jedną czy drugą hot fankę zaprosić do odpowiednich organów sprawiedliwości w charakterze oskarżonej o kradzież i gdyby musiała zapłacić za kradzież, to w wielu przypadkach rodzice (z których portfeli by zapewne to odszkodowanie zostało zapłacone) z miejsca by znaleźli dla córeczki ciekawsze zajęcie niż udawanie, że jest się „wielką panią administrator super fajnego fanpejdża, dzięki któremu może w przyszłym sezonie jakiś klub da mi nawet akredytację, żebym nie musiała płacić za bilety i piszczeć do X czy Y nie z trybun a tuż zza linii końcowej”. Wtedy tym, którzy siatkówkę traktują na poważnie (i od strony organizacyjnej, i od strony dziennikarskiej) żyłoby się lepiej i łatwiej.
Amen.

 
10 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 10 lipca 2013 w FacebookLife

 

Tagi: , , , , , , , , ,