RSS

Hot fanka + facebook = Żal

10 Lip

Czasami zastanawia mnie to, na ile posunięta w rozwoju jest głupota tzw. hot fanek polskiej siatkówki, które z nadmiaru wolnego czasu (wszak zaczęły się wakacje – więc dla większości z nich jest to właśnie czas wolny) tworzą na potęgę fanpejdże o siatkówce/siatkarzach/siatkarkach.
Fanpejdże te nie są ani szczególnie urokliwe, ani szczególnie opiniotwórcze. Wprost przeciwnie. Skłaniam się ku stwierdzeniu, że sam fakt ich facebookowego bytu sam w sobie jest już zamachem na inteligencję człowieka. Budzą te strony we mnie uczuciową mieszankę, na którą składają się: politowanie, zniesmaczenie i śmiech. Bo przecież nie może być inaczej, skoro zdecydowaną większość takiej strony stanowią: wpisy z użyciem języka polsko-pokemoniastego (przykład: „Którego siatkarza kochacie, ja LoooFFcIaM [tu pada nazwisko byłego atakującego reprezentacji Polski, który ostatnio był w klubie przyjmującym]”) czy beznadziejne konkursy, łamiące wszystkie możliwe regulaminy facebooka, w których do wygrania są „Zebrane specjalnie dla Was autografy siatkarza X czy Y” (czytaj: wystane przy barierce lub bandzie po meczu, przy jednoczesnym wielokrotnym wypiszczeniu lub wykrzyczeniu nazwiska zawodnika i będące jednym z kilkunastu takich samych zebranych od tego zawodnika i kolejny jest już niepotrzebny).
Prawdziwą jednak plagą jest MASOWE pożyczanie zdjęć wykonanych przez akredytowanych dziennikarzy – fotografów podczas meczów lub innych wydarzeń siatkarskich. Taka pożyczka oczywiście nie może obejść się bez drobnej edycji takiego zdjęcia, która to polega najczęściej na zgrabnym (lub nie) usunięciu podpisu zdjęcia i podpisaniu go jako swoje, lub w najlepszym przypadku pozostawienia go bez podpisu.
Czasami to szkoda, że facebook nie jest na tyle restrykcyjny by z miejsca bądź po zgłoszeniach usuwał fanpejdże, na których roi się od takich zdjęć/grafik. Współczuję tym wszystkim fotografom, dla których wykonywane zdjęcia są czasem nie tylko pasją, ale i pracą, za którą dostają polskie złotówki, a które potem rozpływają się po takich fanpejdżach, podpisane jako no-name lub własne, czyli autorki fanpejdża. Oczywiście zawsze można liczyć na pomoc znajomych, którzy wyłapią i zgłoszą to fotografowi lub administracji facebooka. Jednak okiełznanie i przejrzenie każdego z takich śmietników, bo inaczej takich fanpejdży nie nazwę, zajmuje dużo czasu i nie zawsze wszystko się zauważy.
Największy żal wzbudzają komentarze i wyjaśnienia administratorki, która pod wpływem masowych zgłoszeń złamania prawa zaczyna pokrętnie tłumaczyć, że to nie ona, że to ktoś inny wstawił (dziwne, że z użyciem konta administratora/redaktora) i że nie chciała źle, i że inni też tak robią. Po chwili (krótszej lub dłuższej) problemowe zdjęcie znika z fanpejdża i administratorka uważa sprawę za zamiecioną pod dywan. I szkoda, że zazwyczaj sprawa się na tym kończy. Bo gdyby jedną czy drugą hot fankę zaprosić do odpowiednich organów sprawiedliwości w charakterze oskarżonej o kradzież i gdyby musiała zapłacić za kradzież, to w wielu przypadkach rodzice (z których portfeli by zapewne to odszkodowanie zostało zapłacone) z miejsca by znaleźli dla córeczki ciekawsze zajęcie niż udawanie, że jest się „wielką panią administrator super fajnego fanpejdża, dzięki któremu może w przyszłym sezonie jakiś klub da mi nawet akredytację, żebym nie musiała płacić za bilety i piszczeć do X czy Y nie z trybun a tuż zza linii końcowej”. Wtedy tym, którzy siatkówkę traktują na poważnie (i od strony organizacyjnej, i od strony dziennikarskiej) żyłoby się lepiej i łatwiej.
Amen.

Reklamy
 
10 komentarzy

Opublikował/a w dniu 10 lipca 2013 w FacebookLife

 

Tagi: , , , , , , , , ,

10 responses to “Hot fanka + facebook = Żal

  1. Woozek

    11 lipca 2013 at 08:37

    głupota i pustka będzie rządziła światem internetu, pozostawiając tylko enklawy w postaci forów o specjalistycznej tematyce..

     
    • Fradi

      11 lipca 2013 at 16:00

      Do czasu Wózeczku, do czasu :/

       
  2. Karo

    11 lipca 2013 at 13:33

    Z kwestią zdjęć zgadzam się w zupełności, chociaż nie wykluczam, że być może są osoby po prostu nieświadome tego, że takie coś jest łamaniem prawa. Oczywiście, nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania, ale w takich sytuacjach zwykle wystarcza ostrzeżenie i dana osoba już tak nie robi. Ale jasne, są też takie, które robią to z premedytacją i tu być może pociągnięcie do odpowiedzialności by je czegoś nauczyło.
    Ale nie bardzo rozumiem kwestię konkursów z autografami. Nawet poważne fanpejdże, o rozmaitej tematyce organizują je w taki sposób, zamiast przez odpowiednie aplikacje, ba! Nawet oficjalne profile niektórych zawodników. I co jest złego w możliwości wygrania autografu? Dla niektórych „wystanie go przy barierkach” to jedyna opcja, żeby takie zdobyć, bo raczej dla fanpejdża żaden siatkarz nie podpisze hurtem kilkunastu kartek czy zdjęć. Nie każdy musi zbierać autografy i się tym emocjonować, ale dla wielu są one cenne i w tym chyba nie ma nic śmiesznego? Zbieranie autografów to przecież nie jest domena wyłącznie kilkunastoletnich dziewczynek.
    I nie, nie mam „nastu” lat i nie prowadzę fanpejdża o siatkarzach 🙂

     
    • Fradi

      11 lipca 2013 at 14:57

      Karo, w kwestii autografów nie naśmiewam się z nikogo kto te autografy kolekcjonuje dla siebie (sam też je kolekcjonuję, chociaż mając niemal na co dzień styczność z siatkarzami z polskiej ligi, to jedynym autografem siatkarza jaki mam, bo na takim mi zależało, jest autograf György Grózera, ze względu na to, że był to do niedawna jedyny Węgier, który grał w PlusLidze). Bardziej chodzi mi o sposób, w jaki autografy, wystawiane potem w konkursach, są zdobywane. No chyba, że rozpychanie się łokciami, przeskakiwanie przez barierkę – o mało nie zabijając się przy okazji – i krzyczenie/piszczenie na całą halę imienia lub (sic!) nazwiska siatkarza uznajemy za całkiem normalne zachowanie, gdy chcemy mieć autograf, który potem i tak pójdzie gdzieś w świat za pośrednictwem takiego jak opisywane fanpejdże. I wbrew pozorom nie jest to jedyna opcja na zdobycie autografu przy okazji meczu. Bowiem jest też normalna możliwość podejścia do zawodnika po meczu i spokojne poproszenie go o autograf.

       
      • Natalia :)

        12 lipca 2013 at 11:09

        W Atlas Arenie nie ma takiej możliwości, bo rzucają Ci się na plecy, także dużo osób robi to samo. Jeżeli ktoś jest tylko raz na meczu, bo taką ma możliwość, bo jedzie kilkaset kilometrów to chyba oczywiste jest, że chce mieć pamiątkę, podpis po swoim ulubionym zawodniku. 🙂

         
  3. Justyna

    12 lipca 2013 at 10:58

    Niektóre takie fan pejdże są okej, naprawdę osoby prowadzące interesują się siatkówką, nie robią tego tylko dlatego, że ten sport nagle stał się coraz popularniejszy i zakładanie takich stron jest modne. Jedynie nie podoba mi się to, że od nich się roi na facebooku, kopiują swoje teksty nawzajem, a strony różnią się jedynie nazwą. Po co ich aż tyle? Kilka takich stron solidnie prowadzonych by wystarczyło. Ale każdy chce prowadzić swój. Nie rozumiem takiego postępowania.
    Świetny artykuł, przydałoby się go przesłać wszystkim hoteczkom, może by wzięły sobie to do serca.

     
    • Fradi

      12 lipca 2013 at 13:42

      Może zamiast wysyłania wszystkim hot fankom, wystarczy wstawić im w komentarzu postu fanpejdżowego, no lub na ścianie fanpejdża link do tego wpisu. Chociaż zastanawia mnie to, czy „pani administrator” takiego fanpejdża znajdzie czas, żeby przeczytać go od początku do końca. I czy go zrozumie.

       
  4. faraon828

    12 lipca 2013 at 14:51

    Hehe, hot fanki + facebook, mieszanka wybuchowa 🙂
    Z siatkarzami to już w ogóle jest lofcianie, aż do porzygu…
    Najsłodszy doping z tego co pamiętam uskuteczniali w Bełchatowie, przed każdym serwisem pupilka skandując jego imię – Mariusz! Mariusz! Stefan! Stefan! 🙂

     
    • Fradi

      12 lipca 2013 at 15:00

      Najsłodszy doping to jest w miastach, do których przyjeżdża Skra (może z pominięciem Rzeszowa, bo tam jest to zjawisko silnie i skutecznie tępione). W samym Bełchatowie już się to zjawisko trochę uspokoiło (no chyba, że przyjedzie do Energii duża wycieczka szkolna).

       
  5. OlnVolley

    13 lipca 2013 at 00:01

    Powiem Wam szczerze, że do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji. Często śmiałam się z tych dziewcząt i ich „eksperckich” opinii o danym zawodniku, które zaczynały i kończyły się na jednym i tym samym-jego wyglądzie, ewentualnie wyglądzie jego partnerki, jak się łatwo domyślić, mało która otrzymywała status „w miarę ujdzie”. Kiedyś nawet przeczytałam rozmowę 2 czy 3 hotek, bo byłam ciekawa, czy poruszą tematy czysto sportowe. Byłam naiwna myśląc, że chociaż w jednym komentarzu pojawi się słowo takie jak np. „dobry, techniczny atak”, „mocny/celny/trudny do odbioru serwis”. Oczywiście wszystko kręciło się wokół urody jednego z siatkarzy, ale prawdziwą wisienką na torcie było pożegnalne życzenie sobie, aby w przyszłości zostać żoną siatkarza, nie ważne jakiego, byleby był zawodowym siatkarzem. Dopiero kiedy pojechałam na swój pierwszy mecz naszej reprezentacji do Łodzi na tegoroczną edycją LŚ przekonałam się jak okropne i nieznośne są te dziewuchy. Jak wiecie mecz przegraliśmy i ja osobiście czułam się pusta po porażce, dotknęło mnie to jako kibica, chociaż nie przestałam wierzyć w nasz zespół, a po nich spłynęło to jak po kaczce. Wydaje mi się, że nawet nie do końca obeznały się z wynikiem spotkania. Oczywiście, że chciałam dostać autograf, najbardziej od Marcina Możdżonka, ale widziałam w jakim stanie psychicznym oni się znajdują i dało się odczuć, że jedyne czego w tej chwili im potrzeba to święty spokój, albo ewentualnie zwykłe, kibicowskie „dziękujemy” ku pokrzepieniu serc, a nie bandy napalonych nastolatek skandujących „ZIBI!ZIBI!”. Miałam też ten zaszczyt i zostałam znokautowana przez ową rzeszę fanek Bartmana, stojąc dobre 4m od niego, nawet nie byłam skierowana w jego kierunku, a tym bardziej nie stałam w „kolejce” po autograf. Dodam, że na sam mecz jechałam 6h w jedną stronę, więc autograf czy zdjęcie byłoby fajną pamiątką z tak dalekiej podróży, bo nie wiadomo kiedy nadarzy się podobna okazja, ale, że tak powiem, nie kopie się leżącego. Niestety dla nich to wynik miał najmniejsze znaczenia,a uczucia naszych graczy tym bardziej. Przez takie dziewczyny jest mi wstyd podejść do jakiegokolwiek sportowca i poprosić o zdjęcie i autograf, bo mam 17 lat i jestem dziewczyną, a ich doświadczenie karze im wrzucić mnie do jednego wora z hotkami. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni.

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: