RSS

Dziękuję Panowie, dziękuję

22 Wrz

Hm… Cóż napisać dzień po, czego jeszcze ktoś gdzieś nie napisał. Trudne to zadanie, ale co tam… Piszę.

Mamy złoty medal mistrzostw świata. Po 40 latach przerwy znów najlepsi.

Gdy w styczniu, w śnieżno-deszczowym dniu jechaliśmy do Sali Kongresowej na losowanie fazy grupowej nie przypuszczałem, że uczestniczę w pierwszym akcie wspaniałego widowiska z ogromnym happy endem. Mijały kolejne tygodnie, do mundialu było co raz bliżej, a my powoli uświadamialiśmy sobie co nas czeka.

I w końcu, ostatni weekend sierpnia, moja kochana Warszawa (nawet ostatnio bardzo mi bliska praska jej część) była świadkiem ceremonii i meczu otwarcia. I to gdzie – na Stadionie Narodowym. Na stadionie, bo stolica kraju mistrzów świata nie ma hali z prawdziwego zdarzenia. Na stadionie, bo chcieliśmy pokazać coś światu. I bezsprzecznie pokazaliśmy, że jest w tym kraju kilkadziesiąt tysięcy w różnym stopniu zwariowanych siatkarsko ludzi. Cieszę się, ze mogłem w tym uczestniczyć na żywo.

Cieszę się też z tego, że potem zobaczyłem na żywo zmagania naszych chłopaków w Łodzi. Że na własne oczy widziałem, jak krok po kroku, piłka po piłce, budowana jest Drużyna. Drużyna, którą mogliśmy poznać od podszewki także w filmie „Drużyna”, który zobaczyliśmy w ŚP kinie „Femina”.

I przyznam się, gdy siedząc w naszej kwaterze w Łodzi (KD Kruk – polecam), dowiedziałem się, że w trzeciej fazie grupowej zagramy z Rosją i Brazylią, nie wierzyłem, że uda nam się z tej grupy awansować. Będąc już poza Łodzią i nie mając możliwości oglądania gdziekolwiek meczu z Brazylią nie mogłem się stresować. I chyba dobrze, bo to był horror rodem ze szczypiorniackich parkietów za czasów ” jednej Wenty „. Potem mecz z podtekstami, czyli ze Sborną i spokój, bo wymagane dwa sety zostały osiągnięte.

Dwa ostatnie mecze naszych Orłów oglądałem w Warszawie, w jednym z pubów. Tętno z każdą piłką rosło, by osiągnąć krytyczne apogeum gdzieś przy 20 punkcie dla Polaków w czwartym secie meczu finałowego z Brazylią… Nie umarłem, ale po tym ostatnim ataku Mariusza Wlazłego płakałem. Ze szczęścia i z dumy. I jeszcze z jednego powodu. Bo uwierzyłem, że to, co robię każdego dnia w swojej pracy ma jakiś sens.

O samych mistrzostwach jeszcze coś pewnie napiszę, ale teraz podziękuję tym, którym przy okazji chcę podziękować:

– Gosi… Za to, że połączyła nas siatkówka i za wszystko :*
– reszcie mojej ekipy… Za to, że jesteście 😉
– znajomym z kibicowskiego szlaku spod znaku BBTS-u, ZAKSY i Skry,
– Markowi Magierze i Grzegorzowi Kuładze… Za rozkręcenie tych, co za bardzo z początku nie wiedzieli co robią w hali,
– wszystkim naszym siatkarzom ze złotego składu 2014,
– wszystkim naszym siatkarzom ze złotego składu 1974… Bo Wam, drodzy Panowie szacunek należy się ogromny.

PS. Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk!!!!!!!! Jesteśmy MIIIIIIISSSSSSSSTTTTTTTTTRZAAAAAMMMMIIIIII ŚŚŚŚŚŚWWWWWWWWWWIIIIIIIAAAAAAAAATTTTTAAAAA!!!!!
DZIĘKUJĘ PANOWIE 🙂

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22 września 2014 w Bez kategorii

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: