RSS

Rio, Rio i po ryju… 

22 Sier

Igrzyska XXXI Olimpiady w Río to od paru godzin przeszłość. Mieliśmy 17 dni i nocy sportowej rywalizacji na najwyższym możliwym poziomie (z wyłączeniem piłki nożnej mężczyzn, gdzie turniej finałowy to taki bardziej turniej finałowy rozgrywek o Puchar Nadziei Olimpijskich, bez największych gwiazd, bo to kadry U-23 z maksymalnie trzema starszymi). Te niecałe trzy tygodnie przyniosły nam tyle nowych pytań, co odpowiedzi na te starsze, dotyczące kondycji polskiego sportu.

Kolarstwo

Mamy dwie Majki i dwa medale.

Oglądałem cały wyścig ze startu wspólnego mężczyzn i nadal jestem pod wrażeniem tytanicznej pracy Michała Kwiatkowskiego i Rafała Majki w tym wyścigu. Jeden uciekał przez niemal cały wyścig, drugi uciekł na szalonym zjeździe i dał się dogonić tylko dlatego, że nie jest specjalistą w takich końcówkach. Słowa uznania oczywiście dla tych w cieniu, bo Maciej Bodnar czy Michał Gołaś zrobili również kawał dobrej roboty w tym wyścigu. Plus także dla młodego Bodnara za dobry wyścig indywidualny i pokazanie, że można.

Majka Włoszczowska udowodniła, że przez dekadę można nie schodzić poniżej pewnego poziomu sportowego. I dobrze, bo przyjemnie się ogląda rywalizację, w której walczy się nie tylko ze złośliwą trasą, lecz także z rowerem i własnymi słabościami. Podejrzewam, że niejeden facet nie dojechałby do mety tego wyścigu, o medalowej pozycji nie wspominając.

Sporty walki

Co tu się stało? Poza Moniką Michalik i jej brązem, to polegliśmy we wszystkim, od judo przez szermierkę po taekwondo i zapasy. Apetyty medalowe były, ale trzeba się było najeść jedną przekąską. Oczywiście, gdzieniegdzie notowaliśmy pojedyncze sukcesy i serce mocniej zabiło, gdy nasz reprezentant bądź reprezentantka wygrywali swoją walkę. Ale medali jak na lekarstwo.

Ciężary

Największą tajemnicą tych Igrzysk pozostanie sprawa tego, kto – bez wiedzy i zgody zainteresowanych – podał braciom Zielińskim niedozwoloną substancję. I dlaczego dziwnym trafem akurat próbki były tak długo badane i dlaczego akurat tych zawodników, co do których krajowy związek miał pozasportowe pretensje w okresie przygotowawczym, spotkały te dopingowe wpadki. Bracia Zielińscy są najnormalniej w świecie wkręcani w jakieś bagno i zamiast ich skazywać na banicję trzeba ich jak najszybciej z tego bagna wyciągnąć. Bo jak pokazały zawody, sprawa ta odbiła się na całej ekipie naszych sztangistów i skończyło się bez medalu po raz pierwszy od kilku dekad.

Wiosła i kajaki

Bydgoszcz może i zapewne jest dumna ze swoich wioślarek i kajakarek. Dwójka i czwórka (ta druga osada wsparta zaciągiem warszawskim i krakowskim) w wiosłach i połowa kajkarskiej osady K-2 dała nam wiele powodów do radości, mimo czasem późnych godzin ich startów. Chociaż już nie ma naszych „Dominatorów”, to są spadkobiercy ich tradycji i o wioślarstwo i kajakarstwo w perspektywie Tokio się nie martwię.

Sporty drużynowe

Jeżeli do Rio nie zapaliła się lampka ostrzegawcza przy naszej drużynie siatkarskiej, to teraz świecić się ona powinna niczym latarnia morska w najciemniejszą noc. Tragicznie nie jest, chociaż było bardzo blisko, ale jest bardzo źle. Po dwóch latach od Mistrzostwa Świata okazuje się, że tamtej drużyny już nie ma. Jest cześć nazwisk, ale czegoś brakuje. Tylko czego? Odpoczynku, mniejszej presji (w tym dziennikarskiej), szczerego rachunku sumienia każdego zawodnika – tego wszystkiego po trochu. A i pewnie inne rzeczy się znajdą. Ważne jest tylko, by w końcu znaleźć antidotum, bo inaczej pacjent nam się wykrwawi. I to szybciej niż przypuszczamy.

Inaczej jest u piłkarzy ręcznych. Oni zrobili tu sukces. Wiem, gdzie indziej brak medalu uznaję, za brak sukcesu, a tu sukces? Tak ale to jest sukces wydarty ze szponów przeciwników i wbrew logice. W tej reprrzentacji dokonuje się zmiana pokoleniowa i potrafimy wykorzystać nowe talenty i dopasować ich grę do wymogów kadry. Bo przecież kończy się era Sławka Szmala, braci Jureckich czy Adama Wiśniewskiego (chociaż wszyscy oni mają jeszcze kilka lat grania przed sobą), ale mamy następców. Piotrek Wyszomirski, którego mam niewątpliwą przyjemność znać od czasów, gdy grał jeszcze w Wiśle Puławy (aka Azoty), Michał Daszek, Michał Szyba czy przywdziewający koszulkę FC Barcelony Kamil Syprzak – oni dadzą nam jeszcze wiele chwil radości, zgodnie z zasadą „wygramy spokojnie jedną bramką”. Jeżeli tylko nie będzie więcej „petrotworów” takich jak „reprezentacja” Kataru, to o naszą ręczną jestem spokojny.

Tenis

Tenis leży i kwiczy. Radwańska powinna chyba wykreślić Igrzyska że swoich startów, bo wygląda to dziwnie, gdy wszyscy wielcy potrafią, a Radwańska znów przepada w pierwszych rundach. Podobnie Jerzy Janowicz. Nasz „Jerzyk” ewidentnie nie poradził sobie z oczekiwaniami, jakie pojawiły się po Wimbledonie 2013. Przepadł w czeluściach rankingu tenisistów i na ten moment nie ma przesłanek, by miało się zacząć dziać lepiej.

Lekkoatletyka

Królowa sportu nad Wisłą ma się nieźle. Polacy generalnie nie zapomnieli, jak się rzuca. Anita Włodarczyk rzuciła złoto, Piotr Małachowski rzucił srebro, a Wojciech Nowicki rzucił brąz. Szkoda tylko, że spalił się Paweł Fajdek i gdzieś uciekła forma Konrada Bukowieckiego, Michała Haratyka czy Roberta Urbanka, bo byłoby wspaniale. Oczywiście nie zapominam też o „nestorze” Tomaszu Majewskim. On co miał zdobyć to zdobył i nie można wymagać by zdobywał więcej. Ogromne gratulacje także dla Marii Andrejczyk. Nasza młodziutka oszczepniczka jest naszą nadzieją olimpijską na Tokio. Jeżeli tylko dobrze poprowadzi się jej karierę, to będziemy mogli być z niej dumni.

Tak samo dumni możemy być z Asi Jóźwik, która w finale 800 metrów zajęła piąte miejsce spośród startujących (i trzecie wśród kobiet bez męskiego poziomu testosteronu). Ponadto dobry poziom, chociaż nie medalowy, trzymają sztafety 4×400 metrów.

Szczęścia zabrakło zaś Adamowi Kszczotowi czy Kamili Lićwinko, ale myślę, że dla nich to nie są ostatnie Igrzyska.

Osobnym tematem jest Ewa Swoboda. Obawiam się, czy będzie ona w stanie pojawić się jeszcze na Igrzyskach. Za szybko stała się – jak dla mnie niezasłużenie – medialną gwiazdą. Gwiazdą niewspółmiernie wielką w porównaniu z osiągnięciem. Jeżeli ktoś jej nie ostudzi głowy i nie wychowa, to przeleci jak meteor przez kadrę olimpijską i zniknie w rodzinnych Żorach.

Pływanie

Tak jak z ciężarami i sportami walki, tak i z pływaniem coś się stało. Na Igrzyska pojechała liczna i doświadczona kadra, a jednak skończyło się dość sensacyjnie, bo choćby bez jednego krążka. Oby tylko w Tokio było lepiej.

Oktawia Nowacka

Na koniec osoba Oktawii Nowackiej. Miała być w okolicach podium, a skończyła na nim. Z brązem, który przez trochę mógł być złotem. Ale nawet medal z tego najmniej cennego kruszcu jest czymś niezwykłym, bo ta najwszechstronniejsza rywalizacja jest ze swojej natury najtrudniejsza, a mimo to Oktawia przez kolejne dyscypliny przechodziła z uśmiechem na ustach – dosłownie.

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22 sierpnia 2016 w Bez kategorii

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: