RSS

Budyń, bigos i żyrandol…

Świat zwariował. Albo tylko Polska, co jest pewnym wyznacznikiem wariactwa samo w sobie.

Od kilku(nastu) tygodni od Świnoujścia do Ustrzyk Górnych i od Suwałk po Zgorzelec trwa walka o fotel i żyrandol w pałacu prezydenckim. Walczą, pozostając w twitterowych szyfrach, sztaby Budyniu i Bigosu. Walczą jak potrafią najlepiej, czyli nie pokazując co zrobi ich kandydat, a czego nie zrobi i jaki jest lub nie jest kontrkandydat.

A ja patrzę na to i śmiać mi się chce. W pierwszej turze oddałem głos na „Ciastka”, ale w drugiej nie wiem. Albo oddam pusty głos (dopiszę na trzeciej pozycji „cookies-a”), albo nie zagłosuję w ogóle (czym złamię swoje postanowienie dorosłego Polaka, korzystającego z przysługującego mi prawa wyborczego) bo nie pójdę do urzędu mojej dzielnicy po świstek uprawniający do głosowania poza miejscem zam(-ieszkania/-eldowania), bo akurat na II turę wyjeżdżam na Podkarpacie. Ale taka prawda. Patrzę na bigosowych – i nic, patrzę na budyniowych – i tak samo nic nie czuję.

Śmiać mi się chce też z innej rzeczy. Z ludzi, którzy mylą instytucję prezydenta z instytucją Boga wszechmogącego… Pretensje do bigosowego, o wszystko – wysokie podatki, złe drogi, brak pracy, brzydki sąsiad, śmierdzące kwiatki na polu za sławojką… A prezydent nie jest od wszystkiego. Bo jakby był od wszystkiego, to by był do niczego…

A miałem o polityce nie pisać…

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 Maj 2015 w Inne

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Z mikrofonu komentatora – odcinek 1

Duet komentatorski Ireneusz Mazur & Jerzy Mielewski podczas meczu Trefl Gdańsk – Skra Bełchatów (4.04.2015):

„Palce Wojtka są dziś w centrum uwagi”
„Sztywne końcówki wszystkie nad taśmą”
„Jest boisko decyduje trener Maroszek…”
„Kto Schwarza ma, ten Schwarzem gra…”
„Widać za za za… Hehe. Zaangażowanie po obu stronach”
„‚Dama z łasiczką’ ma więcej wyrazów na twarzy i w mimice niż Michał”
„Zatrzepotały palce niczym skrzydła wronie… Przepraszam, ptaka”
„Można powiedzieć, że niezły kozak z tego Wojtka Grzyba”
„Gdzie kucharek sześć tam piłka wpada w środek”
„Było blisko. Albo bardzo blisko. Albo w boisku. Albo aut.”
„Z trzech wariantów jeden trafiłem – było blisko.”
„Mariusz Wlazły prezentuje nam zajączka w swoim rytmie kroku.”
„Nie przeszedł środkowej linii środkowy… czyli rozgrywający… czyli jeden z zawodników Skry.”
„Na każdą okoliczność mieć Wojtka Grzyba to jest zbawienie.”
„Patrzę na Wojtka… Jego espresso jeszcze działa.”

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 kwietnia 2015 w Siatkówka

 

Zabezpieczony: Stroje na MPKK 2015

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

 
Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Opublikował/a w dniu 7 marca 2015 w Bez kategorii

 

List do szczypiornistów

Panowie, z najgroźniejszymi rywalami wygraliście.

Przegraliście jedynie z jakąś parodią, pseudoreprezentacją, zbieraniną ludzi, których powinny się wyrzec własne rodziny, bo przyjmując propozycję gry w drużynie Kataru pokazali, że mają w d… swoją prawdziwą ojczyznę i są najemnikami, którzy wszystko zrobią za petrodolary i dolary z szemranych interesów, byle tylko sobie portfel napchać.

Przegraliście z sędziami, którzy zrobili wiele, żeby przepchnąć katarczyków (celowo z małej) do finału, żeby przypadkiem nic im się nie stało po drodze do finału. I dla mnie jesteście mistrzami za to, co pokazaliście po zakończeniu meczu z Katarem. Te gromkie, ironiczne oklaski dla „sędziów” były jak najbardziej zasłużone, bo podobnie jak parodią jest drużyna Kataru, tak i parodią było sędziowanie w tym meczu… Faule z kapelusza, milion kroków z piłką katarczyków bez reakcji i rzuty z pola bramkowego uznane za czyste. „Arbitrzy” też chyba sprzedali się katarczykom – w pakiecie z kibicami i zawodnikami. Dobrze tylko, że z rozpędu nie zmienili aktualnego obywatelstwa na zakatarzone, bo by chyba nie mogli sędziować swoim „krajanom”.

Przegraliście, ale z pieniędzmi, a nie ze sportem.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 stycznia 2015 w Bez kategorii

 

Kwiatkowski – mój Mistrz

Oglądam w TVP Galę 80. edycji Plebiscytu Najlepszych Sportowców Polski za rok 2014 i cieszę się, że dwóch kolarzy znalazło się w złotej 10-tce.
Rafał Majka – Michał Kwiatkowski. Obu gratuluję, ale dla mnie najlepszym z najlepszych w 2014 roku polskim sportowcem był bez cienia wątpliwości Kwiatek.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 stycznia 2015 w Bez kategorii

 

Rok akademicki się zaczął

No i znów się zaczęło… Doroczne przekleństwo… 1 października, jak okiem wstecz w historię spojrzeć, jest dniem rozpoczęcia roku akademickiego.
Warszawa, jako jeden z największych – o ile nie największy – w kraju ośrodków akademickich znów zapełnił się stadami różnorakiego „ptactwa”.
Tak, ptactwa. A czemu? Bo studenci przypominają ptaki – pierwszoroczniaki to takie słoikowe dodo, chodzą grupami gdzie je wiatr poniesie, oglądają wszystko dookoła, bo przecież wszystko wokoło jest nowe i nieznane.
W starszych rocznikach mamy większą różnorodność ornitologiczną: sowy, gołębie, pawie. Pierwsi adres zamieszkania najchętniej zmieniliby na BUW, „Narodową”, względnie jakąś bibliotekę osiedlową. Drudzy szwędają się w bliżej nieokreślonym celu i kierunku po mieście, byle tylko nie iść na wykład. W końcu trzecia grupa, to Ci, którzy lansują własną modę i styl, uważając przy okazji, że są tak wspaniali, że wszyscy się nimi podniecają.
Wysokich lotów… I pamiętajcie, że w szkole was szkolili, na uczelni – uczą, a w życiu i tak na niewiele wam się to wszystko przyda.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 października 2014 w Bez kategorii

 

Dziękuję Panowie, dziękuję

Hm… Cóż napisać dzień po, czego jeszcze ktoś gdzieś nie napisał. Trudne to zadanie, ale co tam… Piszę.

Mamy złoty medal mistrzostw świata. Po 40 latach przerwy znów najlepsi.

Gdy w styczniu, w śnieżno-deszczowym dniu jechaliśmy do Sali Kongresowej na losowanie fazy grupowej nie przypuszczałem, że uczestniczę w pierwszym akcie wspaniałego widowiska z ogromnym happy endem. Mijały kolejne tygodnie, do mundialu było co raz bliżej, a my powoli uświadamialiśmy sobie co nas czeka.

I w końcu, ostatni weekend sierpnia, moja kochana Warszawa (nawet ostatnio bardzo mi bliska praska jej część) była świadkiem ceremonii i meczu otwarcia. I to gdzie – na Stadionie Narodowym. Na stadionie, bo stolica kraju mistrzów świata nie ma hali z prawdziwego zdarzenia. Na stadionie, bo chcieliśmy pokazać coś światu. I bezsprzecznie pokazaliśmy, że jest w tym kraju kilkadziesiąt tysięcy w różnym stopniu zwariowanych siatkarsko ludzi. Cieszę się, ze mogłem w tym uczestniczyć na żywo.

Cieszę się też z tego, że potem zobaczyłem na żywo zmagania naszych chłopaków w Łodzi. Że na własne oczy widziałem, jak krok po kroku, piłka po piłce, budowana jest Drużyna. Drużyna, którą mogliśmy poznać od podszewki także w filmie „Drużyna”, który zobaczyliśmy w ŚP kinie „Femina”.

I przyznam się, gdy siedząc w naszej kwaterze w Łodzi (KD Kruk – polecam), dowiedziałem się, że w trzeciej fazie grupowej zagramy z Rosją i Brazylią, nie wierzyłem, że uda nam się z tej grupy awansować. Będąc już poza Łodzią i nie mając możliwości oglądania gdziekolwiek meczu z Brazylią nie mogłem się stresować. I chyba dobrze, bo to był horror rodem ze szczypiorniackich parkietów za czasów ” jednej Wenty „. Potem mecz z podtekstami, czyli ze Sborną i spokój, bo wymagane dwa sety zostały osiągnięte.

Dwa ostatnie mecze naszych Orłów oglądałem w Warszawie, w jednym z pubów. Tętno z każdą piłką rosło, by osiągnąć krytyczne apogeum gdzieś przy 20 punkcie dla Polaków w czwartym secie meczu finałowego z Brazylią… Nie umarłem, ale po tym ostatnim ataku Mariusza Wlazłego płakałem. Ze szczęścia i z dumy. I jeszcze z jednego powodu. Bo uwierzyłem, że to, co robię każdego dnia w swojej pracy ma jakiś sens.

O samych mistrzostwach jeszcze coś pewnie napiszę, ale teraz podziękuję tym, którym przy okazji chcę podziękować:

– Gosi… Za to, że połączyła nas siatkówka i za wszystko :*
– reszcie mojej ekipy… Za to, że jesteście 😉
– znajomym z kibicowskiego szlaku spod znaku BBTS-u, ZAKSY i Skry,
– Markowi Magierze i Grzegorzowi Kuładze… Za rozkręcenie tych, co za bardzo z początku nie wiedzieli co robią w hali,
– wszystkim naszym siatkarzom ze złotego składu 2014,
– wszystkim naszym siatkarzom ze złotego składu 1974… Bo Wam, drodzy Panowie szacunek należy się ogromny.

PS. Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaakkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk!!!!!!!! Jesteśmy MIIIIIIISSSSSSSSTTTTTTTTTRZAAAAAMMMMIIIIII ŚŚŚŚŚŚWWWWWWWWWWIIIIIIIAAAAAAAAATTTTTAAAAA!!!!!
DZIĘKUJĘ PANOWIE 🙂

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22 września 2014 w Bez kategorii