RSS

Archiwa tagu: facebook

Dokąd ten świat zmierza…

Życie nie raz i nie dwa udowodniło mi, w jak dziwnym świecie żyję. W zasadzie nie staram się do tego przyzwyczaić, bo jest to średnio wykonalne; nie walczę z tym, bo to jest awykonalne. Ja po prostu przyjmuję to do wiadomości. I tyle.

Dopalacze…
Mater Dei… Temat wałkowany od kilkunastu miesięcy – zimą mniej, w cieplejsze miesiące bardziej. Ale jak ktoś nie chce zrozumieć, czym one są, to chociażby mu się to wlewało gorącą wodą do ucha, to nie zrozumie i, i tak, weźmie żeby poczuć jakie są po tym „jazdy”. Sorry, jak chce, to niech bierze i niech nikt się mu nie dziwi. Człowiek jest człowiekiem, ma prawo uczyć się na błędach. A że mogą to być błędy innych, no cóż… Jak jest rozumny, to będzie świństwo omijał z daleka, jak ktoś nie rozumny – to weźmie i może przy okazji zejść z tego świata. Wiedział z czym to się wiążę i – o ile ktoś mu tego nie dał przez przypadek lub wziął to nieświadomie – niech nie ma do nikogo pretensji. Oczywiście nie życzę nikomu śmierci, ale za błędy trzeba płacić.

Osobowości internetowe…
Parę dni temu, na jednym z profili na portalu facebook (a co, zrobię dobrą reklamę – Rada Etyki Social Media, fb.com/RadaEtyki ) znalazłem zdjęcie jednego z warszawskich przystanków komunikacji miejskiej. Dokładnie, to zdjęcie reklamy jaka tam się znajdowała. Jakieś różowo-żółte, pstrokate wzorki i w środku wielka twarz poprawiona photoshopem. Okraszone to wszystko hasłem „Obserwuj mnie” i ikonkami do snapchata, youtuba i instagrama oraz odpowiednimi linkami/loginami do tej konkretnej postaci. Postaci, bo nie jest to osoba, bo osoba przywodzi na myśl gatunek homo sapiens, czyli człowiek rozumny. A to coś z plakatu jest postacią „niepełnorozumną”. Jestem przeciwnikiem reklamy wielkopowierzchniowej w mieście – w tym tej przystankowej – bo to po prostu zaśmiecanie miasta. Zaś takie kampanie to zaśmiecanie do kwadratu, albo i do sześcianu.
Jednak kampania to jedno – ponoć jakiś konkurs był, ponoć to coś go wygrało. Nie wiem, nie znam się. Totalnie zniszczyło mnie to, jak ta postać działa na sobie podobne jednostki, które też mają raczej wielką pustkę niż chociażby najmniejsze oznaki posiadania mózgu. A nawet jeżeli, to nikt im nie dał instrukcji obsługi. Do jasnej ch***ry, do tej pory myślałem, że sekta pani Chodakowskiej to jest zło w czystej postaci (BTW. ostatnio tylko utwierdziłem się w tym, że pani Chodakowska ma swoje wyznawczynie na drugim miejscu, daleko za pieniędzmi, które może na nich i od nich zarobić), jednak wyznawczynie tej istotki przebiły „Choda-fanki” co najmniej o jedno okrążenie na Silverstone lub chociażby na pruszkowskim welodromie kolarskim. Po uprzednim odmówieniu paru zdrowasiek i innych modlitw odpędzających demony wszedłem na profil postaci z plakatu. Dobry Boże… sama dzieciarnia, głównie płci niemęskiej. Widać, że wakacje i gimbaza durnieje. Do podłogi dobił mnie jeden z ponad 500 komentarzy do zdjęcia, prezentującego jeden z plakatów na przystanku, którzy brzmiał mniej więcej tak: „Ostatnio nie zdążyłam zrobić sobie zdjęcia z plakatem, ale jak będę z rodzicami jechała po Warszawie, to jak gdzieś zobaczymy taki przystanek, gdzie jest plakat, to powiedzieli, że się zatrzymają, żebym sobie mogła zrobić zdjęcie…”. Czy w polskim prawie istnieje możliwość wysłania całego tego tatałajstwa gdzieś daleko, najlepiej na Syberię? Może się nauczą życia. Albo samą „guru” wyślijmy tam, to jej wierni pojadą za nią.
Swoją drogą zdjęcie przystanku na profilu Rady Etyki ma pięknego mistrza drugiego planu – Club Sogo. Idealne miejsce dla damulki z plakatów. Może uda jej się tam trafić, a i tak będzie to dla niej szczyt możliwości. Bo przecież od pewnego czasu sprzedaje się na lewo i prawo w zamian za lajki, folołersy i serduszka.

Skaryfikacja…
Tego to już nawet nie pojmuję. Okaleczyć sobie na trwale twarz, by upodobnić się do jakiegoś podrzędnego wiejskiego grajka.

Odnoszę wrażenie, że autobus zwany światem wjechał na jakąś dziwną autostradę, a ja wysiadłem tuż przed bramkami wjazdowymi.

Amen.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 15 lipca 2015 w Inne

 

Tagi: , , , , , , , ,

Akademia Pedagogiki Specjalnej i jej profil na FB

Różne rzeczy już widziałem na oficjalnych fanpejdżach na portalu Facebook, niemniej to co dziś znalazło się na profilu Akademii Pedagogiki Specjalnej przebiło chyba wszystko…
APS
Czyli jednym słowem… Nigdy nie dopuszczać do oficjalnego „fejsa” zdesperowanych pań z dziekanatu lub sekretariatu rektora uczelni, bo może to mieć ciekawy skutek.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 6 lutego 2014 w FacebookLife

 

Tagi: , , , , ,

Hot fanka + facebook = Żal

Czasami zastanawia mnie to, na ile posunięta w rozwoju jest głupota tzw. hot fanek polskiej siatkówki, które z nadmiaru wolnego czasu (wszak zaczęły się wakacje – więc dla większości z nich jest to właśnie czas wolny) tworzą na potęgę fanpejdże o siatkówce/siatkarzach/siatkarkach.
Fanpejdże te nie są ani szczególnie urokliwe, ani szczególnie opiniotwórcze. Wprost przeciwnie. Skłaniam się ku stwierdzeniu, że sam fakt ich facebookowego bytu sam w sobie jest już zamachem na inteligencję człowieka. Budzą te strony we mnie uczuciową mieszankę, na którą składają się: politowanie, zniesmaczenie i śmiech. Bo przecież nie może być inaczej, skoro zdecydowaną większość takiej strony stanowią: wpisy z użyciem języka polsko-pokemoniastego (przykład: „Którego siatkarza kochacie, ja LoooFFcIaM [tu pada nazwisko byłego atakującego reprezentacji Polski, który ostatnio był w klubie przyjmującym]”) czy beznadziejne konkursy, łamiące wszystkie możliwe regulaminy facebooka, w których do wygrania są „Zebrane specjalnie dla Was autografy siatkarza X czy Y” (czytaj: wystane przy barierce lub bandzie po meczu, przy jednoczesnym wielokrotnym wypiszczeniu lub wykrzyczeniu nazwiska zawodnika i będące jednym z kilkunastu takich samych zebranych od tego zawodnika i kolejny jest już niepotrzebny).
Prawdziwą jednak plagą jest MASOWE pożyczanie zdjęć wykonanych przez akredytowanych dziennikarzy – fotografów podczas meczów lub innych wydarzeń siatkarskich. Taka pożyczka oczywiście nie może obejść się bez drobnej edycji takiego zdjęcia, która to polega najczęściej na zgrabnym (lub nie) usunięciu podpisu zdjęcia i podpisaniu go jako swoje, lub w najlepszym przypadku pozostawienia go bez podpisu.
Czasami to szkoda, że facebook nie jest na tyle restrykcyjny by z miejsca bądź po zgłoszeniach usuwał fanpejdże, na których roi się od takich zdjęć/grafik. Współczuję tym wszystkim fotografom, dla których wykonywane zdjęcia są czasem nie tylko pasją, ale i pracą, za którą dostają polskie złotówki, a które potem rozpływają się po takich fanpejdżach, podpisane jako no-name lub własne, czyli autorki fanpejdża. Oczywiście zawsze można liczyć na pomoc znajomych, którzy wyłapią i zgłoszą to fotografowi lub administracji facebooka. Jednak okiełznanie i przejrzenie każdego z takich śmietników, bo inaczej takich fanpejdży nie nazwę, zajmuje dużo czasu i nie zawsze wszystko się zauważy.
Największy żal wzbudzają komentarze i wyjaśnienia administratorki, która pod wpływem masowych zgłoszeń złamania prawa zaczyna pokrętnie tłumaczyć, że to nie ona, że to ktoś inny wstawił (dziwne, że z użyciem konta administratora/redaktora) i że nie chciała źle, i że inni też tak robią. Po chwili (krótszej lub dłuższej) problemowe zdjęcie znika z fanpejdża i administratorka uważa sprawę za zamiecioną pod dywan. I szkoda, że zazwyczaj sprawa się na tym kończy. Bo gdyby jedną czy drugą hot fankę zaprosić do odpowiednich organów sprawiedliwości w charakterze oskarżonej o kradzież i gdyby musiała zapłacić za kradzież, to w wielu przypadkach rodzice (z których portfeli by zapewne to odszkodowanie zostało zapłacone) z miejsca by znaleźli dla córeczki ciekawsze zajęcie niż udawanie, że jest się „wielką panią administrator super fajnego fanpejdża, dzięki któremu może w przyszłym sezonie jakiś klub da mi nawet akredytację, żebym nie musiała płacić za bilety i piszczeć do X czy Y nie z trybun a tuż zza linii końcowej”. Wtedy tym, którzy siatkówkę traktują na poważnie (i od strony organizacyjnej, i od strony dziennikarskiej) żyłoby się lepiej i łatwiej.
Amen.

 
10 komentarzy

Opublikował/a w dniu 10 lipca 2013 w FacebookLife

 

Tagi: , , , , , , , , ,