RSS

Archiwa tagu: Legia

Na co komu dziś Liga Mistrzów… 


Dziś wielki dzień. To znaczy, cokolwiek się stanie to on będzie wielkim dniem. Pesymistycznie – Dundalk FC nie odrobi strat i nie awansuje do Ligi Mistrzów , optymistycznie – Dundalk FC straty odrobi i do Ligi Mistrzów awansuje. Dlaczego tak? O tym niżej.

Może nie będę odosobniony w takim myśleniu, ale Legia nie zasłużyła na awans do Ligi Mistrzów po tym, co do tej pory pokazał stołeczny zespół. Mówi się, że szczęście sprzyja lepszym, ale limity szczęścia się kiedyś kończą.

Po pierwsze: od pierwszej swojej rundy eliminacyjnej Legia prześlizgiwała się dalej, nie pokazując nic, co by można było uznać za oznakę gotowości do gry w Lidze Mistrzów. A na tym etapie należałoby mieć już za sobą mecze wyraźnie wygrane. Legii takich meczów brakuje, bo nawet z półamatorskim Dundalk FC wygrana przyszła w męczarniach. I wcale nie jest powiedziane, że Legia rewanż wygra. Piłkarze Dundalk FC wiedzą, że dla nich przeciwnik taki jak Legia to los na loterii, i że być może pierwszy i ostatni raz w swoich karierach są tak blisko Champions League. Z drugiej strony nie ma się co oszukiwać, że czy Legia czy Dundalk FC znajdzie się w tych rozgrywkach, to w fazie grupowej będzie w najniższym możliwym koszyku i będzie mocno egzotycznym zespołem – na miarę Debreceni VSC czy Łudogorca, które w ostatnich latach pojawiały się w Lidze Mistrzów.

Po drugie: Mijają sezony, a w Legii coraz mniej jest wyraźnej długoterminowej polityki budowania klubu. Zawodnicy przychodzą, odchodzą, zmieniają się trenerzy jak sezonowe rękawiczki. Nie na tym to wszystko chyba polega. Casus Arsenalu Londyn będzie najlepszy. Tam Wenger przychodził do średniej jakości drużyny, by powoli budować zespół mogący spokojnie awansować z fazy grupowej LM minimum do Pucharu UEFA / Ligi Europy. Ale na to potrzeba było spokoju i paru sezonów. Nic nie da się zbudować od razu. Nawet ten nieszczęsny Kraków (Wisły też to się tyczy) nie został zbudowany natychmiast. Tylko czy włodarze z Łazienkowskiej o tym wiedzą? Śmiem twierdzić, że chyba nie do końca. I jaki jest efekt? Taki, że Legia to takie ZOO; zebrano w jedno miejsce różne zwierzęta na pokaz za opłatą. Niby wygląda to ładnie, ale tylko jak patrzy się osobno – razem to by się to pozjadało, a w najlepszym przypadku nie chciało ze sobą dogadać. Legia powinna budować stado, a kolejny sezon buduje ZOO. I za dziwną politykę klubu obrywają piłkarze. Najnowszą ofiarą jest Kuba Rzeźniczak. Jeden z niewielu piłkarzy tego klubu, których darzę dużym szacunkiem, estymą. No ale taki Kuba, oddany temu klubowi jak cholera, grający w nim wiele lat, z dnia na dzień zostaje z klubu „usunięty”, bo chyba przestał komuś pasować… Eh… A ponoć mamy klub profesjonalny…  Chyba w profesjonalnym klubie nie tak powinno się traktować zawodników, którzy oddali temu klubowi serce. To nie czas i miejsce na radosną dezynwolturę włodarzy Legii. I to nie ogranicza się w sumie tylko do zawodników, ale i do tych, którzy nie biegają po boisku, a za biurkami dzień po dniu pracują dla klubu (i dla idei). Bo zaczyna trochę to przypominać dzielenie skóry na niedźwiedziu w stylu prezydenta Putina: „jeszcze tego niedźwiedzia nie złapałem, ale on już wie, że ja tego dokonam i nikt mi nie przeszkodzi”. Ale obecna Legia to już chyba nie – tworzony przecież i przez długo zarządzany pośrednio lub bezpośrednio przez „czerwoną” Moskwę – CWKS, a i Czerczesowa też już w szatni próżno szukać. To skąd taka polityka rodem z Kremla? Nie wiem. Za to w tym momencie nawet bardzo cieszę się z tego, że serbski Węgier Nemanja Nikolics opuści Legię i zagra w Hull City.

Po trzecie: Legia jest klubem specyficznym. Zwłaszcza w Stolicy. Niby ma kibiców, ale statystycznie to więcej ich ma poza Warszawą bądź wśród ludności napływowej niż wśród rodowitych Warszawiaków. Niestety nadal nad klubem wisi łatka kibolskiej gałęzi sympatyków tegoż klubu, którzy chętnie wykorzystaliby fakt awansu do Ligi Mistrzów, co klub poważnie odczułby finansowo. Kary, sankcje, nagany – to wszystko uszczupliłoby poważnie dochody z awansu. Chyba, że na to Legia jest przygotowana i ma subkonto z pieniędzmi na takie okoliczności.

Po czwarte: Legia może powtórzyć scenariusz, tak dobrze znany do niedawna z meczów reprezentacji, czyli „mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor”. Tylko, że w wersji rozbudowanej, bo sześciokolejkowej. Nie oszukujmy się, na kogo byśmy nie trafili to zagramy z minimum jednym potentatem z którejś z pięciu najlepszych i najmocniejszych lig Starego Kontynentu. Bo tu na ślepy los już liczyć nie możemy. Dla nich Legia to będzie dostarczyciel punktów i konieczność wizyty w krainie niedźwiedzi polarnych, a każda strata chociażby punktu będzie bardziej dziwiła tamtejszych dziennikarzy, niż radowała naszych. Dla Legii będzie to istne deja vu z rozgrywek Ligi Europy, gdy co bardziej złośliwi obstawiali, czy stołeczna drużyna zakończy rozgrywki bez punktu i bez bramki. Podobnie będzie teraz, tylko stawka dużo większa. I co wtedy powie opinia publiczna? Radości raczej dużo nie będzie.

Oczywiście  jestem pewnie w mniejszości i dzisiejszego meczu nie traktuję jako mecz historyczny, bo takie mecze decydujące o awansie do Ligi Mistrzów, z dwubramkową zaliczką, powinny być grane co roku. No ale, że nie są, to niech się nam populacja cieszy. Jak Legia awansuje, to będzie sukces, bo z taką atmosferą jak obecnie, to może być ostatni powód do radości na europejskim podwórku i Legii zostanie tylko LOTTO Ekstraklasa. Chyba, że za powód do radości uznamy zastrzyk gotówki. Ale przecież ta gotówka rozejdzie się bardzo szybko. Zwłaszcza, jeżeli ma to być pierwszy krok do częstszych wizyt Legii w Lidze Mistrzów jako uczestnik. A jak się by jednak nie udało teraz (albo i jakby się udało, i poświęcono ten sezon na naukę i zebranie finansów), to może na stulecie Legii w 2020 roku. Będzie wówczas dobra okazja, a i doświadczenie będzie większe.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 sierpnia 2016 w Bez kategorii

 

Tagi: , , , , , , , , , , ,